sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 17



Rodzina Lynch – Rocky -

Do celu dotarłem po niecałych 5 minutach. Drzwi do jej domu były otwarte, tak jak w chwili, kiedy od niej wychodziłem. Wszedłem więc cichutko z myślą, że dziewczyna jeszcze śpi.( do osób ,które biorą udział w konkursie. Proszone są o składanie swoich prac do zakładki "pomysły i rady") Miałem rację, leżała w swoim łóżeczku. Rozejrzałem się w poszukiwaniu mojego młodszego brata, jeszcze nie do końca trzeźwego.  Nigdzie go nie było. Zszedłem więc do salonu. Do głowy wpadł mi pomysł. Wyciągnąłem więc szybciutko telefon i wybrałem numer do Rika.
-Siema… -zacząłem głośno, lecz po chwili przypomniałem sobie o śpiącej jeszcze Laurze.
-Hey, co ty tak cicho mówisz? – Zapytał mnie
-Lau jeszcze śpi i nie chce jej obudzić.
-Aaaa….okey. Jest tam w pobliżu Ross?
-Obejrzałem cały dom i nigdzie go nie znaleźliśmy.
-Poczekaj moment … Ell  mnie woła – przerwał nagle naszą rozmowę. Po kilku minutach wrócił.
-To już wiemy gdzie znajduje się  Ross
-Gdzie w takim razie?? – zapytałem zaciekawiony
-Leży w żywopłocie i gada o jakimś kurczaku – słysząc te słowa wybuchnąłem niepochamowanym śmiechem.
-Jak możesz to go nagraj – szybko zleciłem starszemu blondynowi. Będziemy mieli pamiątkę na długie lata. On  zawsze nagrywa wszystkie kompromitujące nas wydarzenia z nami w rolach głównych.
-Okey, ty zostań z Lau jak możesz dopóki się nie obudzi – bardzo spodobał mi się ten pomysł.



Rodzina Clark – Emily –

Dzień zapowiadał się cudownie. Od kilku dni Ruffie jest w naszym domu. Wszyscy pokochali go od pierwszego wejrzenia, a głównie ja i Katy.  Ale wracając do rzeczywistości. Jest 8:00 rano, jestem właśnie na spacerze z pieskiem. Już się do tego przyzwyczaiłam, robię to codziennie od kilku dni. Nie powiem to poranne wychodzenie sprawia mi więcej przyjemności niż kłopotu. Mam wtedy czas na rozmyślanie. A głównie po mojej głowie krąży jeden z braci Lynch. A jest nim konkretnie Rocky. A może napiszę do niego? Tak, w końcu przewyższyłam strach i wyjęłam telefon. Od naszego pocałunku nie kontaktowaliśmy się wcale.  Na klawiaturze wystukałam kilka słów.

-Hey Rocky .... co dzisiaj porabiasz? Może spędzimy razem czas? :) - Miałam nadzieję, że chłopak się zgodzi

-Yyyy… nie wiem jak Ci to powiedzieć. Nie mogę zbytnio – zaciekawiła mnie ta odpowiedź dlaczego nie może?
-A co takiego?
-Jestem z Lau – ta wiadomość mnie zszokowała. Jednocześnie poczułam wzbierającą się we mnie złość. Dlaczego znowu ona? Zawsze! Jak nie jest z Rossem to kręci się za Rockym lub Rikerem.  Nie może gdzieś wyjechać?
-A to nie będę WAM przeszkadzać - odpisałam. Przecież nie napiszę prawdy. Że chciałabym aby Laura zniknęła z naszego życia.  Myślałam,że brunet mi odpisze, ale zawiodłam się. Wyłączyłam więc telefon i wrzuciłam do mojej małej torebki.

-Chodź Ruffie, zaczyna padać – powiedziałam do psa. Zdawało mi się, że zrozumiał moje słowa.  We dwoje udaliśmy się więc do domu.



Rodzina Lynch –  Ross –

Otworzyłem leniwie oczy.  Jednak ostra światło sprawiło ,że je zamknąłem Po chwili jednak udało mi się je znowu otworzyć.  Przede mną siedział Riker razem z Ellem.
-Dzień dobry – powiedziałem zachrypniętym głosem
-O patrzycie... kto tu się obudził. Nasz uciekinier – usłyszałem głos brata.
-Czemu mam tyle liści we włosach i potargany strój? – to pytanie ciekawiło mnie najbardziej
-Bo leżałeś w żywopłocie idioto! Rydel, obudził się – O nie. Moja siostra da mi popalić. Pewnie wybuchnie tutaj zaraz awantura. Będzie miała racje, zachowałem się jak niedojrzały gówniarz.

 -Ross – usłyszałem jej głos. Ton miała raczej spokojny i opanowany. Nie spodziewałem się tego
-Wiem, że jesteś młody. I darzysz Laurę szczególnym uczuciem, ale nie zachowałeś się do niej w stosunku jak należy. Proszę przemyśl to co wczoraj zrobiłeś. Nie zdziwię się jak Lau zacznie cię unikać. Miałaby słuszną racje – Te słowa mnie dobiły, były gorsze niż jakakolwiek awantura i kara. Kiedy siostra wyszła, zapytałem się chłopaków.
-Co ja takiego wczoraj zrobiłem?
-Ty na serio nie wiesz?
-No nie – odparłem
-Wpadłeś pijany w środku nocy do domu Laur i zacząłeś ją namiętnie całować. Ona nawet nie miała siły ,aby cię odepchnąć. A kiedy próbowała to zacząłeś ją kierować na ścianę i coraz mocniej napierać swoim ciałem na jej. Gdybym nie wpadł wtedy z Rockym i Rydel to nie wiem do czego byś się posunął. Potem kiedy cię przyprowadziliśmy uciekłeś i leżałeś w żywopłocie – zakończył Riker. Szczenna opadła mi, tak samo jak Ellowi na te słowa.3
-Muszę do niej iść! – krzyknąłem podnosząc się z kanapy.
-Nie ma mowy. Razem z nią jest teraz Rocky i pilnuje ją przed tobą – zagrodził mi drogę Riker.
-Ale…
-Nie Ross! Nie wyjdziesz do niej! – zaczął krzyczeć
-I tu się zdziwisz! – poniosły mną emocje, po drodze zabrałem jeszcze kurtkę ponieważ na dworze było dość zimno i po prostu wyszedłem. Słyszałem jak coś za mną krzyczał ,ale nie przejąłem się tym zbytnio. Nogi kierowały mnie w jedno miejsce. Myślicie, że do domu brunetki. Tu się mylicie. Najpierw do kwiaciarni, potem do domu brunetki.

Rodzina Marano – Laura –

Kiedy otworzyłam oczy, zauważyłam ,że leżę w łóżku. Kiedy kładłam się spać to na salonie w kanapie. Najwyraźniej Rocky mnie tu przeniósł. No właśnie Rocky. Co z Rossem? To pytanie kręciło mi się po głowie. Szybko więc zbiegłam na dół, w kuchni siedział brunet.

Dziękuje – powiedziałam przytulając się do niego.
-Nie ma problemu – oznajmił, jeszcze mocniej mnie tuląc.
-Co z Rossem?
-Mieliśmy z nim małe problemy potem, ale wszystko jest już w porządku .
-Muszę go zobaczyć – sama nie uwierzyłam w to co powiedziałam. (Jeśli komuś się nudzi to zapraszamy do zakłądki "rady i pomysły" przyda nam się każda pomoc)  Interesuję się kimś kto wkradł mi się do domu i zaczął ... sama nie wiem jak to nazwać.... 
-Nie możesz. Lau przepraszam, ale pisze Rydel ,że muszę wrócić do domu i jechać z nią coś załatwić

-Dasz sobie radę sama?

-Tak, nic mi się nie stanie – odpowiedziałam szybko, będąc pewna swoich słów.

-W razie czego dzwoń – pocałował mnie w czoło i udał się w kierunku drzwi. Dużo osób nie ostatnio całuje, jak nie Ross to Rocky i próby Rikera kiedyś w samochodzie. Chyba muszę to zmienić. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Rocky czegoś zapomniał, ale pomyliłam się. Za nimi stał Ross z wielkim bukietem białych tulipanów. ( biały być róże, ale kocham tulipany ~od aut. )
-Lau... - kiedy usłyszałam jego głos, serce mi zamarło 
...Cdn za 3 dni ...

Przepraszam, że rozdział dodawany jest tak póżno, ale w moim domu panuje remont i pisanie z telefonu nie jest łatwe.
Czekamy na wasze kometarze <3

7 komentarzy:

  1. W tym momencie????
    Świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Spoko. Rozumiem cię i doceniam to, że dodałaś ten rozdział:)
    Co do rozdziału jest mega!
    Dawaj szybko next!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, jaki on słodki *.* Co tam, że się na nią rzucił (sama bym to zrobiła, ona jest taka sexy :33 nie żeby coś XDDD), kocha ją kurde *-*
    Emily powinna być z Rockym :3 boję sie, że coś zrobi Lau XD
    Czekam na kolejny ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Słuchaj...nudziło mi się i nalazłam tego bloga. Chciałam go czytać codziennie po rozdziale lub po dwa ale jak przeczytałam pierwsze dwa to nie wytrzymałam i od razu wszystkie 17 przeczytałam. Matko bosko jakiego świetnego bloga piszesz *____* Już chcę nexta :ccc

    OdpowiedzUsuń
  5. Super czekam na next :-)
    Agata

    OdpowiedzUsuń