sobota, 12 lipca 2014

Zapraszam

Zapraszam -->http://dark-story-r5.blogspot.com/

Nowa decyzja

Hey skarby. Podjełam decyzje nowy blog powstanie. Dziś wieczorem lub jutro rano na tej stronie pojawi się link. Będzie czekał na was gotowy prolog. Jeśli Wam się spodoba to komentujcie. Zdradze wam tylko jedno. . . blog będzie strasznie inny od wszystkich. Przepraszam, że nie podaje tego teraz . . . Lecz dopiero dzisiaj skończył się remont w moim pokoju. Jest straszne zamieszanie i nie mam jeszcze podłączonego kompa i internetu. Przepraszam
Kocham Was <33

środa, 9 lipca 2014

Nowy blog, Tak czy nie? XD


Proszę o przeczytanie do końca!!!
Hey wszystkim. Jak dobrze wiecie, lub też nie kilka dni temu odeszła Aga i ... tak szczerze mówiąc nie wiem jak wam to napisać. Najbliższego rozdziału przez kilka dni nie będzie, ponieważ tymczasowo straciłam wene i ochotę na kontynuowanie. Ale to nie koniec wieści. Zastanawiam się nad stworzeniem nowego bloga o R5 i Marano, ale nie wiem co wy o tym myślicie. Historia będzie opowiadała o przypadkowym spotkaniu bohaterów, porwaniu ,a także namiętnej miłości. Ale więcej o tym w prologu. Proszę zagłosujcie w ankiecie lub piszcie w komentarzach czy ma on powstać. Decyzja będzie ogłoszona 12 lipca o 12:00. Kocham Was <3

niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 24

Rodzina Ratliff - Ellington -

Nagle do pokoju wszedł Riker. Zaczął się drzeć i obudził Delly.
- Co? My tylko śpimy. Nie wiem Riker o co ci chodzi - powiedziała Delly
- W jednym łóżku?
- Tak jakoś zasnęliśmy. - odpowiedziałem
- No nic. Nieważne, róbcie sobie co chcecie, ale to, że reszta wyjechała, nie znaczy, że... Ech, nieważne.
Aha. I Ellington. Jeśli skrzywdzisz moją siostrę, to naprawdę pożałujesz.
Trochę się przestraszyłem słów Rikera, ale jestem pewny, że nie skrzywdę Delly. Naprawdę ją kocham. Gdyby tak nie było to nie chodziłbym dzisiaj wraz z nią po tych wszystkich sklepach. To naprawdę była straszna męka. Ale zrobię wszystko, abym mógł być z Rydel, bo bardzo ją kocham.
Tylko boję się, że ona nie czuje do mnie tego samego, tylko chce, abyśmy pozostali przyjaciółmi... Ale gdyby tak było to przecież nie spalibyśmy teraz razem w jednym łóżku... No, ale w sumie to nie była jej decyzja, bo ja ją tu położyłem. Tylko jakby tak naprawdę było to czemu broniła mnie przed Rikerem?
No tak, w końcu ona się o wszystkich troszczy, więc nawet jakby do mnie nic nie czuła, to i tak by mnie przed nim obroniła...
No i właśnie dlatego ją kocham. Za tą jej opiekuńczość i ciepło i w ogóle. Ale za dużo by tu wymieniać. Ona jest po prostu doskonała.

Rodzina Lynch - Riker -

Nie spodziewałem się, że zastanę moją siostrę wraz z Ellem w łóżku. No, ale cóż różne rzeczy się zdarzają. Takie jest życie. Jednak przyrzekam, że jeśli Ellington zrani moją siostrę, to gorzko tego pożałuje.
A tak w ogóle to wiem, że kocham Katy. Słowa nie mogą wyrazić tego co do niej czuję. Lecz jestem trochę zmartwiony, bo wiem, że nadal czuję coś do Laury. Naprawdę nie chcę tego. Z Lau i tak nie będę, więc chcę być szczęśliwy z Katy. Niczego więcej nie pragnę, ale w takim razie muszę zapomnieć o Laurze... Jednak to jest dla mnie niemożliwe. Choćbym nie wiem co robił i tak to mi się nie uda. Ale może jednak, jeśli pobędę trochę z Katy, to ona pomoże mi o niej trochę zapomnieć.
No tak. Jasne... Przecież to niemożliwe, bo nawet jak mi się na chwilę uda, to jak ona przyjdzie do naszego domu z Rockym lub z Rossem, to wszystko wróci. Wszystkie wspomnienia i uczucia. I nasz pierwszy pocałunek...
Nie jestem na to gotowy, ale nie mam wyboru. Przecież nie zabronię im przyprowadzać Laury tutaj...

Rodzina Lynch - Rocky -

To wszystko wina Rossa. Po co w ogóle zaczynał ten temat? Jakby wszystkich problemów było mało... Szczerze mówiąc, to już wolę, żeby Laura była z Rikerem, niż z Rossem, ale na to nawet nie ma szans. Laura chyba już podjęła decyzję... Nie rozumiem jak ona mogła wybrać "doskonałego" Rossa, który zachowuje się jak dziecko. Uważam, że powinna sobie wybrać kogoś trochę starszego, ale mimo to szanuję jej decyzję. Jeśli uważa, że będzie szczęśliwa z Rossem, to dobrze, ale jestem przekonany, że nie uda się jej z nim chodzić zbyt długo, przez jego zachowanie.

Rodzina Marano - Laura -

Kiedy się obudziłam, postanowiłam napisać do najstarszego z braci Lynch, czy mnie odwiedzi. Jednak Riker długo nie odpisywał, więc postanowiłam, że wezmę prysznic i się ubiorę. Tak, więc po skorzystaniu z toalety, stwierdziłam, że ubiorę na siebie dość luźne ciuchy.



Następnie podeszłam do swojego telefonu, aby sprawdzić czy Riker odpisał. Jednak okazało się, że prawdopodobnie jeszcze nie przeczytał mojego smsa, bo nie uzyskałam odpowiedzi. Tak, więc poszłam zrobić sobie śniadanko. Usmażyłam jajecznicę, a kiedy skończyłam już jeść usłyszałam, że mój telefon pika. Pobiegłam szybko na górę, aby sprawdzić, co Riker mi odpisał. Jednak okazało się, że nie może do mnie przyjść dzisiaj, ale obiecał, że wpadnie jutro... Było mi smutno, więc stwierdziłam, że muszę iść na zakupy. Postanowiłam, że zadzwonię do Rydel, ale kiedy już miałam to zrobić, przypomniało mi się, że przecież wczoraj podobno była na zakupach z Ellingtonem. Ciekawe, jak on to przeżył...
C.D.N

--------------------------
No i mamy 24 rozdział :)
Przepraszam, że dzisiaj, ale nie wczoraj... Ostatnio brak mi weny.
Chciałam coś do niego dodać, aby był wyjątkowy, ponieważ to już ostatni napisany przeze mnie.
No, ale cóż... nie wyszło.
Przykro mi, ale odchodzę z bloga.
Ale macie Kamilę, która pisze dużo lepiej ode mnie i na pewno ma mnóstwo wspaniałych pomysłów.
Na pewno będę wpadać na bloga jako czytelniczka. Mam nadzieję, że Kamila znajdzie kogoś do pomocy, więc jeśli ktoś jest zainteresowany współpracą, to piszcie do niej :)
Żegnajcie, mam nadzieję, że mi wybaczycie <3

środa, 2 lipca 2014

Rozdział 23

Rodzina Ratliff - Ellington - 
-Długo jeszcze? 
-Obiecuję, że jeszcze jeden sklep i wracamy. - podeszła do mnie i mnie lekko objęła. 
-No dobrze...co jeszcze musisz kupić? - zapytałem trochę uszczęśliwiony jej ostatnimi słowami. 
-Stanik 
-Co? Czy tobie się nie pomyliło? - trochę się zszokowałem. Nie odpowiedziała na moje pytanie tylko pociągła mnie w kierunku sklepu z bielizną. Po kilku minutach znalazła to czego szukała. 
-I co sądzisz o tym? - powiedziała, machając mi przed oczami czymś różowy.
-Jest dobry, możemy już iść?
-Nie, teraz muszę go przymierzyć. 
-Przymierzysz w domu. Jak będzie zły to go oddasz. 
-No skoro tak mówisz. 
-Tak! Wreszcie wracamy - po ciężkich, naprawdę ciężkich zakupach wracamy do domku. Nie wiem jak dziewczyny to wytrzymują.
-Ja idę zrobić ci coś do jedzenia. Za chwilę wracam - powiedziała dziewczyna i znikła w kuchni. 

-Rodzina Lynch - Rydel - 
Mimo iż kocham zakupy z moim bratem, ciekawsze są z Ellem. Po kilku minutach danie było gotowe. 
-Co mi przygotowałaś słonko? - usłyszałam głos mężczyzny dobiegajacy z salonu.
-Słonko? Serio? Makaron z truskawkami - po zjedzonym posiłku mieliśmy chwilę dla siebie. 
-Chodź - powiedziałam chwytając chłopaka za rękę i ciągnąc w stronę mojego pokoju. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. 
-Co zamierzasz robić? 
-Na początku się przebrać, a potem możemy obejrzeć jakiś film  

Rodzina Lynch - Ross - 
Od kilku godzin siedzimy już w samolocie, za chwilę powinniśmy wylądować. Muszę znaleźć jakiś sposób, aby wrócić do domu. Moje rozmyślenia przerwał Rocky
-Też o niej myślisz? - wiem doskonale o kogo chodzi, ale nie będę się przyznawać do tego.
-O kogo chodzi? 
-A Laurusie - Też za nią tęskni. Możliwe, że kocha ją nawet tak mocno jak ja, ale i tak będzie moja.
-Nie mów tak do niej kurwa - słysząc jego słowa, trochę się wkurwiłem, nie będzie tak o niej mówił. Tylko ja tak mogę!
-Uspokój się - do końca lotu, żaden nie odezwał się do drugiego. Siedzieliśmy po prostu w ciszy.

Rodzina Ratliff - Ellington - 
-Już jestem - usłyszałem głos mojej Delly. Kiedy podniosłem wzrok nie mogłem się od niej oderwać. Mimo iż miała zwykłą koszulkę i ciemne spodnie wyglądała zajebiście. 
-Czemu mi się tak przyglądasz? - chyba to zauważyła
http://static.faslook.com/cache/58/dd/58dd867c579870d201a4e82b9786a0ed.png-Ponieważ pięknie wyglądasz, chodź tu do mnie - wyznałem zgodnie z prawdą. Po chwili znajdowała się obok mnie na łóżku. Po drodze, zgasiła jeszcze światło aby lepiej się oglądało. Mnie od razu poniosły myśli. Gdyby tak... ona...ja... i to mięciutki łóżko...
-Ellington!!! 
-Tak? Zamyśliłem się...
-A o czym tak myślałeś? 
-Raczej o kim. 
-Co oglądamy? -  szybko zmieniła temat, widać było ,że nie chce już o tym rozmawiać.
-A nawet nie wiem... włączyłem pierwsze co było na stronie. Już ci mówię "Silent Hill".
-Jakaś dziwna ta nazwa. Mogę położyć ci się na kolanach? Będzie się lepiej mi oglądało. 
-No wskakuj - laptopa położyłem na stoliku znajdującym się kawałek dalej. Po niecałych dwóch godzinach film się skończył.
-I co o nim myślisz? Ja jak mam być szczery to go nie rozumiem do końca - zacząłem rozmowę, jednak po chwili zorientowałem się, że dziewczyna nie reaguję na moje słowa. 
-Delly, kochanie - zacząłem nią lekko potrząsać. Ale to nic nie dało. To oznacza, że nie mam innego wyjścia. Podniosłem delikatnie dziewczynę i położyłem pod cieplutką kołderką. Ale raczej nie może spać w takim stroju i biżuterii. Najdelikatniej jak tylko mogłem, ściągnąłem z niej spodnie. Z tym miałam mały kłopot, ale dałem radę. Koszulkę, a także ciepłe skarpetki i resztę dodatków. Nie miałem zbytni siły i ochoty na szukanie jej piżamy, dlatego nałożyłem na nią swoją koszulkę. A sam położyłem się koło niej i pocałowałem w policzek.
-Śpij dobrze kochanie... - chwilę później sam usnąłem wtulając się w blondynkę... 

Rodzina Lynch - Riker - 
Wróciłem przed chwilę do domu, jaka cisza gdy nie ma tych grubasów. 
-Delly? - kzyknąłem lecz nikt mi nie odpowiedział. Postanowiłem udać się do jej pokoju. Wszedłem po cichu na wypadek gdyby spała i delikatnym ruchem włączyłem światło... Widok, który tam zastałem strasznie mnie zdziwił i jednocześnie zdeerwował.
-Co ty kurwa robisz z moją siostrą?!!...

C.D.N 

- - - -  -- - - - -
Przepraszam, za tak krótki rozdział. Ale w moim domu od miesiąca jest remont mojego pokoju i jest spore zamieszanie.
Czekamy na wasze komentarze. 
Kochamy Was <3

niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział 22

Rodzina Clark - Katy - 
Na początku trochę się zdziwiłam, że Emily oderwała mnie od Rockiego. W sumie to dobrze. Po pierwsze wcale go nie kocham... Owszem. Uważam, że jest słodki i wiem, że nadaje się idealnie na chłopaka. Ale nic do niego nie czuję. Mimo wszystko, że dawno nie widziałam Rossa i tak bardzo go kocham. Jednak nie powinniśmy być razem. Moja mama zawsze powtarzała mi, że zbyt często stawiam dobro innych nad swoje własne. No w sumie może i ma racje, ale cóż. Po prostu taka jestem. Chcę, aby Laura była z nim szczęśliwa. Wydaje mi się, że on naprawdę ją kocha. Gdybym chociaż wiedziała, że zależy mu na mnie, to może bym o niego walczyła, ale tak to raczej nie ma to większego sensu. Niestety, ale takie jest życie. On najwyraźniej był lekko mną zauroczony, ale nic więcej. Po prostu zakochałam się w nim bez wzajemności. No nic. Nie będę nad tym więcej rozpaczać, bo to i tak nie pomoże... Ale wracając do Rockiego to nie do końca jest on w moim typie. W dodatku byłam trochę pijana i nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Zresztą nie spodziewałam się, że Rocky zamierza mnie pocałować. A tak w ogóle to bardzo dobrze wiem o tym, że podoba się on Emily. Szczerze mówiąc byliby naprawdę niezłą parą. Jednak jestem pewna, że Rockiemu podoba się tylko Laura. A mną prawdopodobnie był też przez chwilę zauroczony. 
To trochę dziwne, że i Rocky i Ross kochają Laurę, a ja i Emi jesteśmy w nich zakochane bez wzajemności. Ja kocham Rossa, ale on pewnie nic do mnie nie czuje. Nawet nie próbuje o mnie walczyć. A Rocky kilka razy wystawił Emily. Pewnie nie jesteśmy sobie przeznaczeni, a my nie powinnyśmy się tutaj nigdy przeprowadzać. Ale przecież co się stało to już się nie odstanie. Nic na to nie poradzimy. Tylko zastanawia mnie jedna rzecz...
Co jest takiego w Laurze, czego nie ma żadna inna dziewczyna, że Ross i Rocky tak na nią lecą. Bo w sumie nawet Rikerowi podobno ona się podoba... Wiem to od Rydel, która jest z nim naprawdę blisko...
No, ale wracając do tematu, to jaką cechę ona posiada? Chyba nigdy tego nie zrozumiem... Oczywiście wiem, że każdy jest wyjątkowy, ale to nie do końca to samo. Bo wydaje się, że ona jest idealna + posiada jakąś niesamowitą cechę, której nawet nie potrafię nazwać...

Rodzina Ratliff - Ell -
To było straszne. Nienawidzę chodzić po sklepach, ale niestety nie miałem wyboru. Cały dzień chodzenia po sklepach. No, ale czego nie robi się dla Delly... To była prawdziwa męczarnia. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się spędzić całego dnia na zakupach...
Podobno Riker czasem chodził z Rydel na zakupy i pomagał jej nosić te wszystkie torby. Dzisiaj to ja musiałem go zastąpić.
Nie wiedziałem, że Rydel jest w stanie aż tyle kupić. W dodatku musiałem jeszcze oceniać w czym dobrze wygląda.
Naprawdę... Biedny Riker. Nie wiem jak on to wytrzymał, nie wyobrażam sobie, że jeszcze kiedykolwiek będę musiał to powtórzyć.

Rodzina Lynch - Riker -
Ross zostawił Laurę samą, ale nie zamierzam nic robić w kierunku poderwania jej. Co prawda wiem, że bardzo często podobają się nam te same dziewczyny. Ale nie zamierzam zabierać ani Rossowi ani Rockiemu Laury. Chyba, że ona sama mnie wybierze. Ale w to nie wierzę. Skoro w pewnym sensie Ross porzucił Katy dla Lau, to ja zamierzam trochę z nią poflirtować. Bo przecież każdemu należy się coś od życia, a wiem, że Katy na pewno czuje się trochę samotna. Ona przecież jest w sumie trochę pokrzywdzona przez Rossa, bo w zasadzie zostawił ją dla Laury. Według mnie on nie zasługuje ani na Laurę ani na Katy, ale nie mam zamiaru się w to wtrącać. Nie chcę mieć kłopotów z Rossem. Jeśli Laura go naprawdę kocha i chce z nim być, to może uda jej się go trochę zmienić. Ja nie chcę się w to angażować... Zależy mi na tym, aby Laura była szczęśliwa, a skoro ona dobrze czuje się z Rossem, to może trochę poczekać. Później ją odwiedzę, a teraz zajmę się Katy.

Tak więc wybrałem się do jej domu. Oczywiście to ona mi otworzyła.
- Hej, chcesz gdzieś wyjść? - powiedziałem do nieco zaskoczonej blondynki
- Tak, jasne... Dawno Cię nie widziałam. Myślałam, że już o mnie zapomniałeś. Że wszyscy zapomnieliście. Oprócz Rydel. - powiedziała  wychodząc ze swojego domu.
- Przepraszam... Ja po prostu. Byłem zajęty Rossem i...

Nie chciałem mówić blondynce, że Laurą. Nie mam zamiaru jej denerwować. Już straciła przez nią Rossa, nie chcę, aby myślała jeszcze gorzej o Lau...

- Laurze - dokończyła blondynka
- Katy...
- Nie, naprawdę wszystko w porządku. Rozumiem, tylko... Po prostu nie wiem co takiego jest w Laurze, że wszyscy na nią lecicie. Wiem, że jest wyjątkowa. Zresztą tak jak każdy, ale to coś czego nie da się opisać słowami... - powiedziała, a w jej oczach zauważyłem łzy.
- Katy...
- Tak, wiem, że to nie jej wina, ale... - zaczęła dziewczyna, jednak nie zdążyła dokończyć, bo pocałowałem ją w usta.
- A to za co? - zapytała
- Z wielu powodów. Po pierwsze chciałem coś powiedzieć, ale cały czas mi przerywałaś. Po drugie nie chcę, żebyś była smutna. A po trzecie podobasz mi się. - w tym momencie to blondynka mnie pocałowała.
- Za dużo gadasz.
- Naprawdę? Myślałem, że nie nudzę cię, tylko mówię coś dość ważnego.
- Żartowałam tylko. To był pretekst, żeby cię pocałować. Ty też mi się podobasz i nigdy mnie nie nudzisz.

Później przeszliśmy na lody i do kina. Wieczorem postanowiłem odprowadzić blondynkę.
- Zostaniesz?
- W sensie, że na noc?
- Tak. Emily poszła do jakiejś koleżanki, którą niedawno poznała, a ciocia pracuję. Więc mam wolną chatę.
- Jasne, mogę zostać. Ale my nie...
- Nie o to mi chodziło. - zaśmiała się blondynka.
Dzisiaj ma być podobno w mocy burza, więc po prostu nie chcę spać sama. Ale jeśli nie chcesz to okej. Po prostu myślałam...
- Może wejdziemy, bo jest dość zimno...

Niedługo później Katy usnęła w moich ramionach. Czułem się naprawdę wspaniale. Dawno nie czułem się taki szczęśliwy. Nie rozumiem czemu Ross ją zostawił. Katy wcale nie jest gorsza od Laury.

Czuję, że jestem gotowy na coś więcej, ale to zależy tylko od Katy.

---------------------------
Mamy kolejny rozdział. Przepraszam, że tak późno, ale nie miałam wczoraj i dzisiaj internetu, dopiero niedawno wrócił. xD

No w każdym razie rozdział chyba nie jest taki tragiczny. Skoro chcecie Raurę, to Rikera też trzeba trochę uszczęśliwić, jednak to nie oznacza, że będzie z Katy. Jeszcze się zobaczy. :P

Czekamy na Wasze komentarze. <3

czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 21



Rodzina Lynch - Ross - 
Ostatnich kilku godzin, nic raczej nie przebije. Powoli wstałem i udałem się w stronę kuchni. Chciałem przygotować mojej księżniczce niespodziankę w postaci śniadania. Kiedy zabrałem się do przygotowania jajecznicy poczułem ręce na klacie. 
-Witam panią Lynch - powiedziałem, odwracając się w jej stronę. 
-Panią Lynch? Czy ja się nie przesłyszałam? 
-I tak kiedyś będziesz moją żoną. Zobaczysz - pocałowałem ją namiętnie w usta.
-Niekoniecznie... Mogę należeć do twojej rodziny, ale akurat nie do ciebie - trochę zdenerwowały mnie te słowa, ale nie chciałem jej tego zbytnio pokazywać. Nagle Laura dostała sms od mojej siostry. Jej treść brzmiała tak: 


„Lau, proszę przekaż Rossowi, aby szybko wracał do domu. Ważna sprawa”

Zaciekawiła mnie treść. I dlaczego wysłała go do Laury, a nie do mnie? No tak. Ja nie mam telefonu przy sobie, został w domu. Szybko pożegnałem się z dziewczyną i wróciłem do swojego domu.

Rodzina Clark - Katy - 
Dzień zapowiada się raczej pochmurnie, na niebie widać potężne chmury. Możliwe, że będzie padało. A gdyby wybrać się tak wieczorem na imprezę? Tak, to może być dobry pomysł. Zapytam się jeszcze Emily, czy pójdzie ze mną. Ale znając ją, zgodzi się. Nie puści mnie nigdy samej. Emm...Pójdziemy dzisiaj na imprezę? - Wystukałam wiadomość na telefonie do mojej siostry. Po chwili dostałam wiadomość

„Możemy iść, nie będziemy przynajmniej nudziły się w domu”
Randka Czyli do wieczoru mam wystarczająco dużo czasu, aby posprzątać pokój i wybrać odpowiedni strój. Mimo, iż mieszkamy tutaj dopiero kilka tygodni zrobił się spory bałagan. Więc zabieram się do roboty. Po kilku godzinach, nawet nie wiem dokładnie ilu skończyłam. Pokój lśnił czystością. Za chwilę powinna wrócić moja siostra. Należy wybrać kreację. Miałam na sobie czerwoną sukienkę i czarne szpilki. Włosy delikatnie podpięłam do góry.

W klubie panował pół mrok, jednak Emily zauważyła ciemną czuprynę Rockiego. Od razu do niego podeszłyśmy.
-Co tak sam siedzisz? – Zaczęła moja siostra, przysiadając się do niego. W tym hałasie ciężko było cokolwiek usłyszeć.
Rodzina Lynch – Rocky -
–Aaa straciłem jakoś ochotę – przecież nie powiem, że straciłem już nadzieję na to, że kiedykolwiek będę z Lau. Ross zawsze wygrywa i tutaj pewnie też wygra. Nie zasługuje na nią, jestem pewien, że jak tylko pojawi się ktoś nowy to zapomni o niej.
-Chodź napijemy się – usłyszałem głos Katy. Dziewczyna chwyciła mnie za rękę i poprowadziła w stronę baru, zauważyłem, że w oczach Emily pojawiają się łzy. Po jakimś czasie dzięki obecności Katy albo po ilości spożytego napoju zacząłem się bawić. Blondynce od razu poprawił się nastrój i wciągła mnie na parkiet do tańca. Kiedy już mieliśmy zamiar pocałować się z Katy, coś mnie od niej odepchnęło. Kiedy wstałem dziewczyny nigdzie nie było. Zdenerwowany wyszedłem z knajpy i zacząłem jej szukać. Kawałek dalej usłyszałem jej głos i Emily. Więc spokojnie wróciłem do domu. Nie rozumiem tylko, czemu Emily nie pozwoliła mi pocałować Katy.
Rodzina Lynch – Ross –
Jak najszybciej wróciłem do domu, bardzo ciekawił mnie sms mojej siostry. O co jej mogło chodzić?
-Rydel, już jestem! – Krzyknąłem wchodząc do domu. Z kuchni wyłoniła się wzywana osoba
-Bardzo dobrze, był listonosz i zostawił dla ciebie list
-O jeden list wyrywasz mnie od Lau? – Zapytałem. W moim głosie było słychać pretensje i rozczarowanie siostrą
-Listonosz mówił, aby szybko ci go doręczyć. Jest to od naszego wujka. Czytaj lepiej. – Postanowiłem zrobić to, co powiedziała mi siostra. Na kopercie widniało moje imię i nazwisko, a także nasz adres. Więc, to na pewno do mnie. Jednym sprawnym ruchem rozerwałem kopertę.
„Drogi Rossie” – czytając pierwsze słowa listu trochę się zdziwiłem. Ale mimo wszystko pogrążyłem się dalej w lekturze.

„Drogi Rossie! Piszę do ciebie, ponieważ jesteś moim ulubionym bratankiem. Chciałbym zaprosić was do swojego domu. Mam nadzieję, że chociaż jedno z waszej całej gromady mnie odwiedzi. Do listu dołączam Wam pieniądze, abyście mogli kupić sobie bilety. Czekam, w razie, czego piszcie. Ucałuj resztę. Wujek Steave”


A to jednak nic strasznego, myślałem, że coś się wydarzyło.
-Delly pojedziemy? – Zapytałem się siostry.
-Nie wiem, ja nie mogę. Obiecałam, że pomogę Ellowi urządzić mieszkanie.
-Po, co ty mu będziesz mieszkanie urządzała? I tak większość czasu spędza u nas – powiedziałem chichrając przy tym
-Jedź z chłopakami. Wujek na pewno ucieszy się z waszej wizyty.
-Okey... Napiszę do nich - Szybko chwyciłem telefon i wybrałem numery moich braci. Rocky i Ryland zgodzili się jechać. Tylko Riker twierdzi, że w tym czasie będzie zajęty. No trudno. Powiedziałem jeszcze siostrze, żeby zarezerwowała nam bilety. Lot mieliśmy wieczorem, więc zostało nam kilka godzin na spakowanie i poinformowanie reszty.Napisałem do Laury i do Ella czy mogliby przyjść na lotnisko. Czas minął nam strasznie szybko. Podszedłem do brunetki się pożegnać. Bardzo będzie mi jej brakowało.
-Nie zapomnisz o mnie?
-Nigdy, a kiedy wrócisz? - w jej oczach zbierały się łzy
-Dopiero za miesiąc - mocno ją przytuliłem. 
-Ross, pośpiesz się - usłyszałem głos siostry
-Za miesiąc wrócę, pamiętaj ,że Cię kocham - powiedziałem całując dziewczynę. Po chwili jednak się oderwałem i ruszyłem z braćmi w kierunku samolotu. Kiedy już w nim siedziałem, dostałem smsa. Był on od Rikera.

"Źle zostawiać taką dziewczynę jak Lau samą, nie martw się, ja się nią zajmę" 

Czytając wiadomość odkryłem że popełniłem wielki błąd. Teraz mi ją odbierze. Ale za późno na odwrót. Samolot właśnie wzbił się w powietrze. Muszę, jakoś szybciej wrócić. Dlatego Rik nie chciał jechać. 
Rodzina Ratliff - Ellington - 
-Delly! - zawołałem do dziewczyny.
-Co? Zamyśliłam się trochę 
-Twoi bracia wylecieli na miesiąc, a wiesz co to oznacza? 
-Że ich nie ma w domu? 
-Nie, że jesteś skazana na mnie - powiedziałem z uśmiechem na ustach.
https://38.media.tumblr.com/5a0bce526485fd7ae015f1e28ad8bf70/tumblr_mzs4afZCKc1swtbemo1_500.gif-W takim razie mój drogi, idziemy na zakupy! - tutaj nie miałem się jak wykręcić. 
-Nie!- protestowałem lecz i tak na marnę
-No chodź marudo - chwyciła mnie za rękę i razem wyszliśmy z lotniska. 

- - - - - - - - - - 
Kolejny rozdział dobiegł końca. 
Czekamy na wasze komentarze <3
Kochamy was :D