piątek, 30 maja 2014

Rozdział 12

Rodzina Marano - Laura -

-Czyli nadal Ci na mnie zależy?
-Nie... Tak... No może troszkę, ale to nie znaczy, że pochwalam twoje zachowanie. Przecież nie możesz tak po prostu uciekać ze stacji, tylko po to, żeby mnie zobaczyć i porozmawiać, bo w sumie podejrzewam, że właśnie po to to zrobiłeś. Mam rację?
-Tak. Zresztą co to za różnica. Jakoś nie chce mi się jechać na ten biwak.
-Ale teraz pojedziesz - wtrąciła się Rydel.
-Nie, proszę cię Delly. Kupię ci nawet jakąś sukienkę, czy co tam będziesz chciała, ale nie każ mi tam jechać, proszę...
-Wykluczone, Ross musisz się z Rikerem pogodzić. A poza tym, to chciałam spędzić z Laurą trochę czasu. W końcu ona jest nie tylko twoją przyjaciółką, ale także też moją, więc sorki Ross, ale teraz jest moja kolej. A jeżeli chodzi o tą sukienkę, to oczywiście możesz mi ją kupić, ale na biwak i tak jedziesz.

Kiedy Delly skończyła mówić od razu zobaczyłyśmy Rockiego, który właśnie wszedł do domu i podszedł do nas.

-To jak? Jedziemy? - zapytał, a w tym czasie Rydel popchnęła na niego Rossa
-Tak, Ross jest gotowy i już nie ucieknie - odpowiedziała dziewczyna zamiast blondyna

Kiedy chłopcy już pojechali, dokończyłyśmy oglądać film. Jednak cały czas coś mnie dręczyło. Mianowicie Ross. Nic nie rozumiem. Z jednej strony, na każdym kroku pokazuje, że mu na mnie zależy. Bo przecież na każdym kroku, kiedy widział mnie z którymś z jego braci pokazywał jak bardzo jest zazdrosny. Ale z drugiej strony przecież już mnie kilka razy zranił... Naprawdę nie wiem, co mam zrobić. Bo jestem pewna swojego uczucia. Kocham go, ale boję się tego, że on kolejny raz mnie zrani.

-Delly? Jestem zagubiona... - powiedziałam, kiedy film się skończył.
-Chodzi o Rossa?
-Tak...
-Laura, wiem, że go naprawdę kochasz, i że on kocha ciebie, ale sama musisz jeszcze raz to wszystko na spokojnie przemyśleć, bo nie chcę, żebyś przez niego kolejny raz cierpiała. Niestety, ale bardzo dobrze znam Rossa i... Po prostu on może ci obiecać, że cię nie zrani, ale niestety niekoniecznie mu się to uda. Jednak wiem, że na pewno będzie się starał...
Ale dochodzi do tego jeszcze jedna osoba. Katy... Niestety, ale nie tylko ty jesteś zagubiona. Ross też jest. Niby teraz walczy o ciebie, ale z nim nigdy nic nie wiadomo. Może Katy to tylko jego zauroczenie? A może nie...
-Na razie ustaliłam z Katy, że będziemy unikać Rossa. No i w sumie jest mi trochę głupio, bo niby jej to obiecałam, ale nie do końca się do tego stosuję.
-Akurat w tym się z tobą nie zgadzam. Przecież to Ross co chwilę cię śledzi...

Rodzina Lynch - Rydel -

Czuję się trochę winna. Bo gdybym wcześniej nie powiedziała Rossowi, że Laura będzie u nas w domu, to pewnie by tutaj nie przyszedł. Kiedy chłopcy wrócą z biwaku, muszę koniecznie porozmawiać z Rossem, bo nie może tak być. Musi wybrać z kim chce być. Tylko nie wiadomo, czy dziewczyna którą wybierze będzie chciała z nim być... Bo Laura nie jest do końca przekonana, a co do Katy, to nie wiem, ale wydaje mi się, że tak jak każda dziewczyna chce być po prostu tą jedyną.

Rodzina Lynch - Rocky -

Ross sobie po prostu uciekł i myślał, że po niego nie wrócimy... Taa oczywiście. Przecież to oczywiste, że ja też chciałbym pobyć trochę z Laurą, a nie jechać na ten biwak. Jak dla mnie ten pomysł jest trochę bez sensu. Niby Rydel chciała, aby Riker i Ross się pogodzili, ale przecież oni nie są skłóceni, więc po co to wszystko. Prawda jest taka, że Ross jest za bardzo zazdrosny o Laurę, więc niezależnie z jakim chłopakiem, by ją widział, i tak by się zdenerwował. Taka jest prawda... Więc zgody praktycznie nie będzie, bo ja nie zamierzam odpuścić. A jeśli chodzi o Rikera, to przecież mu podoba się Emily, a nie Laura, więc tutaj problemu nie widzę. Problem jak zawsze stanowi tylko Ross.

Rodzina Clark - Katy -
-Emi! - krzyknęłam i natychmiast wpadłam do pokoju.
-Czemu się tak drzesz?
-Dzisiaj idziemy z naszą ciocią do pracy, bo jej koleżanka się rozchorowała i nie ma kto jej pomóc przy zwierzakach.
-Ojejku, ale super. No to w takim razie musimy się przygotować. No, więc chodźmy na śniadanie.

Po zjedzonym śniadaniu wraz z ciocią udałyśmy się do schroniska. I ja i Emily uwielbiamy zwierzęta. Ale kiedy zobaczyłyśmy te wszystkie psy, które swoimi smutnymi oczkami patrzyły na nas, zrobiło nam się trochę smutno.

Jednak, że szczególnie spodobał mi się jeden. Na imię miał Ruffie. Patrzył na mnie swoimi ślicznymi oczkami. Wtedy zrobiło mi się go strasznie żal... No, ale może ciocia zgodzi się na jego adopcję. Jeszcze nigdy nie miałam psa... Wiem, że Emily też zawsze o tym marzyła. Najchętniej zaadoptowałabym wszystkie te słodkie zwierzaki. Ale tak się niestety nie da...
Kiedy powiedziałam o swoim pomyśle Emily ona od razu stwierdziła, że to fajny pomysł i powiedziała, że ciocia na pewno się zgodzi...


-------------------------
No i mamy kolejny rozdział <3
Liczymy, że będzie trochę komentarzy.

środa, 28 maja 2014

Zapowiedź do rozdziału 12 oraz 13



W życiu rodziny Clark pojawi się nowy osobnik. Czy zostanie z nimi na zawsze?  Czy Ruffie znajdzie wreszcie kochającą rodzinę?  Czy Rossowi uda się dotrzeć na obóz. Odpowiedzi na te wszystkie pytania brzmią tak!  Ale na odpowiedzi do reszty pytań musicie poczekać. Co takiego zrobi Ellington w nocy, do kogo będą skierowane jego słowa? I w kogo łóżku obudzi się Laura? Ps. Zgadnijcie do kogo należą te słowa i do kogo są skierowane.
-Czyli nadal Ci na mnie zależy?
-Nie... Tak... No może troszkę, ale to nie znaczy, że pochwalam twoje zachowanie. 

----------------------------   http://31.media.tumblr.com/721616c674d8b9ee0462fc21346ecbc6/tumblr_n1fgyznGGk1qaxz3no1_500.gif

poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 11

Rodzina Lynch - Ross - 
Kiedy tylko wszedłem usłyszałem krzyk Delly.
-Ross... w tej chwili do mnie! Mogę wiedzieć co to wszystko oznacza?! Obaj z Rikerem wyglądacie jakby was kombajn przejechał. 
-Pokłóciliśmy się tak troszeczkę - zacząłem się tłumaczyć.
-Troszeczkę?! Cały dywan jest w salonie zakrwawiony!! Co się wydarzyło?
-No dobrze powiem prawdę pobiliśmy się z Rikerem o Laurę.
-O Laurę... a czemu ona jest temu winna?
-Bo poszła z Rikerem na randkę!

Rodzina Lynch - Rydel -
-Czyli to był ten plan - zaczęłam gadać do siebie 
-Jaki plan? - zapytał nagle Ross. Całkowicie zapomniałam, że stoi tuż obok i wszystko słyszy. Postanowiłam udać, że nie wiem o co chodzi 
-Co...jaki plan? O czym ty mówisz?
-Powiedziałaś ,że "to był ten plan". 
-Wydawało ci się, zmęczony jesteś. Idź się połóż.  
-Okey, już idę. A no właśnie, co robiłaś dzisiaj z Ellem?
-Kupowałam sukienkę, chcesz zobaczyć? - zapiszczałam uradowana
-Nie, nie. Zmęczony jestem - powiedział udając się w stronę swojego pokoju
-Dobranoc
-Biedny Ell... ile on przeżył dzisiaj z tobą. Mogłem nie zostawiać go samego.
-Mówiłeś coś? - zapytałam mojego brata, choć wszystko dokładnie słyszałam.
-Że cię kocham siostrzyczko. 

Rodzina Marano - Laura - 
Po wczorajszy wieczorze...którego raczej tak prędko nie zapomnę  szybko usnęłam. Ledwo doszłam do domu. Ciekawe czy Rikerowi się nic nie stało. Ross nie był raczej zadowolony kiedy nas zobaczył. Postanowiłam napisać do Rikera.
-Hey Rik, nic  się tobie nie stało po wczorajszym? 
-Hey Lau. Nawet że nie, mam tylko trochę siniaków, ale poza tym nic poważnego. Rydel zaprasza Cię do nas na nocowanie. :)
-A co ty będziesz wtedy robił? 
-Wysyła nas na biwak, abyśmy się "pogodzili". Czyli będziecie miały chatę tylko dla siebie. Zgadzasz się? :)
-No nie wiem. 
-I tak wiem, że się zgodzisz. Bądź u nas o 15:00.
-No dobra, zgadzam się :)
-Mówiłem. musimy powtórzyć kiedyś naszą "randkę" była bardzo przyjemna do czasu :)

Na tego sms już nic nie odpisałam, postanowiłam wybrać strój w którym wybiorę się do mojej przyjaciółki. Nie będę chyba cały czas chodziła w piżamce.

Rodzina Clark - Katy - 
Bardzo ciekawi mnie co zaszło między Emi i Rockim. Od wieczora jest bardzo rozpromieniona, cały czas się uśmiecha. Ale wrócimy do tego później. Weszłam właśnie do kuchni, gdzie zastałam moją ciocię. Robiła śniadanie. Bardzo dawno jej nie widziałam mimo iż mieszkamy pod jednym dachem. 
-Dzień dobry ciociu - zaczęłam 
-Cześć Katusiu - odpowiedziała rozbawiona. Jak ja nie lubię kiedy mówi do mnie Katusiu, dalej myśli, że jestem małą dziewczynką. 
-Co u ciebie ciociu? 
-Mam bardzo ważną sprawę dzisiaj do załatwienia i potrzebuję waszej pomocy.
-O co chodzi?
-Moja koleżanka z pracy się rozchorowała i nie ma mi kto pomóc przy zwierzakach w schronisku. Mogłybyście mi pomóc i pojechać dzisiaj ze mną do pracy?
-Oczywiście, że tak! Przecież wiesz jak uwielbiamy zwierzaki - pisnęłam rozbawiona. -Idź powiedz o tym Emi jak możesz, a ja w tym czasie zrobię wam śniadanie. 
-Ok. 

Rodzina Lynch - Rydel - 
-Dochodzi już godzina 14:00, chłopaki zbierajcie się. Już musicie jechać. 
-Co ty w tym czasie będziesz robiła sama w domu? Przez 2 dni? - zaczął rozmowę Ross
-Nie będę sama... Laura do mnie przychodzi nocować.
-Laura będzie tu nocowała? Riker, mogę zostać w domu i przypilnować dziewczyn aby nic im się nie stało? - zapytał ożywiony Ross
-O nie mój drogi ty jedziesz z nami - do naszej rozmowy dołączyć się Riker
-Muszę?
http://static.faslook.com/cache/70/60/70601d6d4b7f98a82a266e49c69322f7.png-Tak!
-Bawcie się dobrze, spotkamy się dopiero jutro wieczorem - pomachałam im kiedy wsiadali do samochodu. Chwilę później usłyszałam dzwonek do drzwi. Przypuszczałam, że będzie to Laura lecz moje przypuszczenia mnie zawiodły. Przyszedł listonosz. Ledwo doszłam do salonu usłyszałam kolejny odgłos dzwonka. Tym razem to musi być Laura. Kiedy otworzyłam drzwi stała za nimi brunetka. Ubrana była w śliczny sweterek. Po przywitaniu się poszłyśmy do salonu w celu oglądania przygotowanego filmu. Zdecydowałyśmy się na "Listy do M". W połowie filmu zadzwonił mój telefon. Dzwonił Riker. Powoli odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha. Od razu usłyszałam spanikowany głos brata.

-Rydel, Rossa nie ma!!
-Jak to Rossa nie ma?! - zaczęłam sama panikować.
-No nie ma, zatrzymaliśmy się na stacji w celu zatankowania. A on w tym czasie rozpłynął się w powietrzu - tłumaczył Riker

Rodzina Marano - Laura - 
Delly właśnie gadała z Rikerem przez telefon. Kiedy się rozłączyła zaczęła mi wszystko tłumaczyć. Bardzo panikowałyśmy co się stało. Dzwoniłam do niego jak opętana, ale nie odbierał. Nagle usłyszałyśmy głos otwieranych drzwi. Szybko udałyśmy się w stronę wydobywającego się hałasu. W progu stał blondyn.
-Ross! -krzyknęłam i od razu rzuciłam mu się na szyję mocno go przytulając. 
-Nie rób mi tak więcej, proszę Ross - tłumaczyłam mu ,dalej się do niego tuląc 
 ...cdn...

---------------------------------
Kolejny rozdział już za nami XD
Czekamy na wszystkie wasze komentarze.
Bardzo was kochamy <3



 

sobota, 24 maja 2014

Rozdział 10

Rodzina Lynch -Rocky-

-Rocky...
-Tak? - powiedziałem wciąż zamyślony
-Pytałam jaki film chcesz oglądnąć.
-W sumie to jest mi to obojętne.
Miałem tylko nadzieję, że dziewczyny nie puszczą żadnego romantycznego filmu... Zresztą nie ważne co puszczą. Oby tylko było tego jak najwięcej, żeby nie zobaczyły Rikera i Laury na udawanej randce, bo wolę nie wiedzieć co by się wtedy mogło stać. A tak w ogóle, to nie przemyśleliśmy z Rikerem jednej rzeczy. Co jeśli Ross ich razem znajdzie? Przecież on jest bardzo impulsywny. Nie wiadomo co się może wtedy stać... Może np. rzucić się na Rikera, albo co gorsze na Laurę. Ale nie... Chyba raczej na Rikera.
Z moich rozmyślań wyrwała mnie oczywiście Emily.
-Niezły był ten film, co nie Rocky?
-Tak, no jasne.
-Nigdy nie widziałam lepszego horroru.
-Tak, naprawdę świetny - odpowiedziałem trochę przerażony tym, że rozmyślałem tak długo, że dziewczyny już obejrzały ten film
-Rocky! Nad czym ty tak myślisz, że nie wiesz co się dookoła ciebie dzieje?
-Skąd wiesz? - zapytałem trochę zdziwiony, że brunetka się zorientowała 
-Może dlatego, że nie zdążyliśmy jeszcze obejrzeć tego filmu. Obejrzymy film, ale najpierw chodź się przejść na dwór. Bo jak na ciebie patrzę, to od razu jestem pewna, że świeże powietrze lepiej ci zrobi.
-Nie!!!
-O co ci znowu chodzi? Czemu nie chcesz iść na zewnątrz? - zapytała tym razem Katy
-Ja...

Rodzina Marano - Laura -

-Ross... Możesz wreszcie przestać? Mam tego dosyć!!! Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy. Przykro mi, ale już mnie straciłeś. I nie tylko mnie. Obie nas zraniłeś, a na dodatek żadna z nas nie wiedziała o "tej drugiej". Dlaczego ty nadal mi to robisz? Ile razy jeszcze to będziesz mi robił? Nie rozumiem cię, po co ci to? Gdybyś mnie naprawdę kochał to nie zrobiłbyś tego. Więc tak w zasadzie wychodzi na to, że nie kochasz żadnej z nas...
-Ale ja...
-Nie Ross. Chciałabym ci zaufać, ale nie mogę, bo i tak mnie znów zranisz. No i w ogóle po co robisz takie sceny zazdrości? Myślisz, że to ci coś da?
-Przepraszam.
-Ale za co? Pewnie i tak nie wiesz, a takie przeprosiny się dla mnie nie liczą. Wiesz co idę do domu. Przepraszam Riker, ale coś nie do końca wam to wyszło... I od razu mówię, że przejdę się na nogach. SAMA! - powiedziałam i odeszłam od chłopców.

Miałam już tego wszystkiego dosyć. Od razu niezbyt podobał mi się ten plan. No i moje obawy się potwierdziły. Nic nam nie wyszło. Poza tym po prostu nie rozumiem Rossa. Dlaczego robi takie sceny zazdrości? Przecież nie może być aż taki naiwny. Jeśli myśli, że w ten sposób mnie odzyska to się myli. Nie wiem czy jest szansa, abyśmy byli razem. Może tak właśnie ma być. Może nie powinniśmy się nigdy poznać. Tak chyba byłoby dla nas najlepiej. Ciekawe jak wyglądało by moje życie bez Rossa. I jego beze mnie. Jakoś sobie tego nie wyobrażam, chyba za bardzo jestem z nim związana. Może właśnie takie jest nasze przeznaczenie? Sama przyjaźń, ale bez miłości...



Rodzina Clark - Emily - 
-Ja... chciałem pobyć trochę z wami - odpowiedział Rocky
-Nie wiem jak wy, ale ja idę położyć się spać. Zmęczona jestem - powiedziała moja młodsza siostrzyczka i udała się w stronę naszego pokoju.
-Zostaliśmy sami - zaczęłam 
-Tak...która jest godzina? 
-19:00. A coś się stało?
-Obiecałem Rydel, że będę wcześniej w domu. Muszę już iść - odparł smutno brunet podnosząc się. Kiedy doszliśmy do drzwi Rocky nagle odwrócił się w moją stronę jednocześnie wpadając na mnie. 
-Będziesz za mną tęsknił? - zapytałam
Chłopak zamiast odpowiedzieć zbliżył się do mnie i delikatnie pocałował. 
-Myślę, że taka odpowiedź jest o dużo lepsza. 
-Ja też tak uważam. Słodkich snów Rocky
-Słodkich snów Emily

Rodzina Lynch - Ross -
-Widzisz co się stało?!! Dlaczego się z nią umówiłeś?!! -zacząłem krzyczeć na mojego starszego brata.
-Ty nie widzisz co robisz? Raz umawiasz się z Katy ,a innym razem latasz za brunetką. Kto normalny tak robi?! Zauważyłeś jak je obie ranisz?  Jak myślisz co one teraz czują? Szczególnie Laura, wiesz przecież, że nie miała łatwego życia. Ty jej jeszcze dokładasz problemów!!

Oboje zaczęliśmy się na siebie drzeć. Już nie wytrzymałem i przyłożyłem mojemu bratu z pięści w twarz. Riker nie chciał być gorszy więc mi oddał. I tak między nami zaczęła się walka. Mój brat okazał się silniejszy niż ja i z łatwością powalił mnie na ziemię. 
-Następnym razem lepiej uważaj co robisz! - odparł Rik i udał się w kierunku domu. Podniosłem się z ziemi i usiadłem na ławce na której kilkanaście minut siedziała brunetka. Wyjąłem telefon z kieszeni. W szybce zobaczyłem swoje odbicie. Nie wyglądało ono najlepiej. Po jakimś czasie wstałem i udałem się do mojego domu. Kiedy tylko wszedłem usłyszałem krzyk Delly. 

Rodzina Clark - Emily - 
Bardzo podobało mi się dzisiejsze pożegnanie z Rockym. Choć w sumie sama nie wiem co mogę myśleć o tej sytuacji. Poznałam chłopaka kilka dni temu i już się z nim całowałam. Ale zostawmy te rozmyślenia na później, teraz zamierzam iść do pokoju, wykąpać się i wskoczyć do cieplutkiego łóżeczka z nową książką do czytania.
                            ...cdn...


--------------------------
 I mamy kolejny rozdział. 
Czekamy na wasze komentarze. XD
Bardzo was kochamy ♥

środa, 21 maja 2014

Rozdział 9

Rodzina Marano - Laura -
Wróciłam szybko do domu po tym emocjonującym dniu. Szybko wskoczyłam pod prysznic i przebrałam się w piżamkę. Już miałam się kłaść kiedy usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Nadawcą był Rocky.
- Razem z Rikerem planujemy pokazać Rossowi jak nie należy postępować z tak ślicznymi dziewczynami jak ty. Czy przyłączysz się do naszego planu? :)
- A na czym on ma polegać? 
- Pójdziesz z Rikerem na randkę. Ja w tym czasie spędzę czas z Katy i Emily, aby nie przyszły do Rossa. I postaramy się aby on was zobaczył razem :)
- Mam iść z Rikerem na randkę?
-Lau....proszę! To tylko jeden raz.
-No dobrze. Gdzie i o której?
-Bądź jutro u mnie w domu o 16:30.Ubierz się ładnie. Dziękuje, bez ciebie nie udało by nam się to :) 
Położyłam się spać myśląc o jutrzejszym dniu. 

Rodzina Lynch - Narrator -
Ross nieświadomy o nadchodzących planach także położył się spać. Ten dzień był dla każdego męczący i strasznie długi. Ale następny zapowiadał się całkiem inaczej. 

 Rodzina Marano - Laura - 
Wstałam dzsiaj wcześniej aby przygotować strój do randki z Rikerem. Randka z Rikerem. Jak to dziwnie brzmi. Ciekawe kogo to był pomysł? Pewnie Rika,(Rik- skrót od Rikera ~ od aut.) znając życie Rocky inaczej poszedłby ze mną. Chociaż ...? 
Do spotkania zostało mi jeszcze 10 godzin. Zeszłam na dół zjeść śniadanie. Nagle dostałam wiadomość. Spojrzałam na telefon. Numer nieznany, postanowiłam jednak odczytać.
-Pamiętaj...nasza randka nie kończy się o 20. Zostajesz u mnie na noc. Weź sobie ubranie na jutro, no chyba że chcesz nosić moje. Riker ♥
Bardzo mnie to zaskoczyło. Poszłam do mojego pokoju z zamiarem posprzątania go. W ten sposób czas zaczął szybciej lecieć.

Rodzina Lynch - Ross - 
Dzisiaj w domu jest niezwykła cisza. Rydel wyszła na miasto z Ellem. Riker się szykuje, ale nie chce powiedzieć gdzie idzie i po co? Rocky mu pomaga i w czymś doradza. A Ryland jeszcze śpi. Tak mogłoby być codziennie. Moje rozmyślenia przerwał Riker wpadający do mojego pokoju.
-Jakie są ulubione kwiaty Lau? 
-A po co ci to wiedzieć? - odparłem zły. Nie powinien dowiadywać się rzeczy o mojej Lauruni. 
-A tak sobie, no powiedz. Proszę
-Niech już ci będzie. Tulipany....najlepiej różowe.

-Dzięki bracie - odpowiedział wychodząc z mojego pokoju. 

Dochodziła godzina 16:30. Rocky wyszedł 15 minut temu z domu. A Ryland poszedł do swojego kolegi. Więc zostaliśmy we dwójkę, ja i Riker. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Ross!! Jak możesz to otwórz. To do mnie - krzyczał Rik ze swojego pokoju.
http://static.faslook.com/cache/bd/98/bd981e0b6e7a8273cab142419965cc96.pngPoszedłem otworzyć. Za drzwiami stała moja Laura w pięknej sukience i ślicznym makijażu.
Na jej widok odebrało mi głos. Włosy miała rozpuszczone. Ocucił mnie dopiero jej głos. 
-Ross...!!!
-Tak?! Słucham...zamyśliłem się na chwilę
-Pytałam, czy jest Riker? 
-Po co ci mój brat? - odparłem zaskoczony i jednocześnie zły myślałem, że przyszła do mnie. 

W tej chwili po schodach zbiegł roześmiany Riker z bukietem różowych tulipanów.
-Już jestem Lau... przepraszam, że musiałaś na mnie czekać. 
-Dlaczego Lau przyszła do ciebie? - zdenerwowany zacząłem krzyczeć. Nikt nie będzie odbierał mi mojej dziewczyny, to znaczy przyjaciółki. 
-Idziemy na randkę - odparł mój brat i razem wyszli z domu. 
Jak tylko to usłyszałem myślałem ,że mnie coś pierdolnie (przepraszam za słownictwo ~ od aut.) Muszę zrobić wszystko, aby nie zbliżył się do niej. Ona jest moja!! Moja!!! Tak jak postanowiłem ruszyłem w kierunku w którym udała się moja Laura niestety z moim bratem.   

Rodzina Clark - Katy -
Jakiś czas usłyszałam pukanie do okna. Podeszłam do niego i zobaczyłam rozpromienionego Rockiego. 
-Nie łatwiej wejść oknem? - zaczęłam naszą rozmowę. 
-Sama przyznasz, że zrobiło to na tobie większe wrażenie niż wejście drzwiami. 
-No może trochę, chodź do salonu
Kiedy weszliśmy na kanapie siedziała Emily, Rocky usiadł koło niej. Ja na chwilę wyszłam do łazienki i wracając wepchałam się między nich. 
-Czemu przyszedłeś sam? Gdzie reszta? 
-Ell z Rydel na zakupach, Ryland u kolegi. A reszta to nie wiem.
-Rocky...może pójdziemy po nich?
-Nie!!
-Dlaczego?? - zaczęłam się coraz bardziej zastanawiać dlaczego chłopak woli siedzieć w domu i nie iść po swoich braci
-Yyy....ponieważ po drodze mijamy krzaki.
-A co mają krzaki do nas?? 
-Mogą nas zaatakować. Co w takim razie robimy?

Rodzina Lynch - Rocky -
Dziewczyny bardzo chciały iść na dwór ale zbytnio nie wiedziałem jak je powstrzymać. Mogłem się na tego typu pytania przygotować. Razem z Rikerem postanowiliśmy, że lepiej będzie jeśli nie będziemy opuszczać tego domu. Moglibyśmy się wtedy spotkać i wybuchłaby niepotrzebna kłótnia. Dlaczego Laura jest z Rikerem skoro woli Rossa? Po krótkim myśleniu zaproponowałem abyśmy zagrali w Uno. Na szczęście dziewczyny miały karty. Rozsiedliśmy się wygodnie na podłodze przygotowaliśmy jedzenie, picie i zaczęliśmy grę. Za każdym razem wygrywałem albo ja albo Katy. Po jakimś czasie Emily znudziło się ciągłe przegrywanie i poszła przygotować seans filmowy. Razem z Katy zostaliśmy w jednym pomieszczeniu. Muszę przyznać, że blondynka też jest ładna ale i tak wolę Laurę . Zazdroszczę Rikerowi, że to on z nią poszedł. Ale trudno. Po chwili usłyszałem jej głos mówiący do mnie.
-Rocky...cdn...


Rodzina Lynch - Riker - 
Bardzo mi się podoba "randka" z Laurą. Rocky specjalnie dla nas wybrał miejsce. Kiedy usiedliśmy na ławce, usłyszałem jakiś szmer za nami. Domyśliłem się, że jest to Ross. On nie przepuściłby takiej okazji.
-Laura...Ross tutaj jest- musiałem powiedzieć jej o tym 
-Co w takim razie planowałeś dalej? Jaki plan? 
-To... - zacząłem się zbliżać do brunetki w celu pocałowania jej lecz coś oderwało mnie od niej. Kiedy podniosłem głowę do góry ujrzałem wściekłego Ross'a. 
-Co ty k...a zamierzałeś z nią zrobić? - zaczął krzyczeć, kątem oka dostrzegłem ,że rękę zaciska w pięść. 
-Ross...cdn.... 

------------------------------------------------
Mamy kolejny rozdział ...
Bardzo dziękujemy za wszystkie pozytywne, 
a także negatywne komentarze. Dużo dla nas znaczą. 
Dzięki wam mamy większą motywację
 ♥

niedziela, 18 maja 2014

Pierwsza miesięcznica

Hey wszystkim którzy są tutaj specjalnie lub może przypadkowo. Razem z Agnieszką chciałybyśmy wam bardzo serdecznie podziękować za to, że wchodzicie na tą stronę i czytacie nasze zwariowane historie. Dziękujemy za wszystkie pozytywne i negatywne komentarze oraz motywacje do dalszego pisania. Bez nich byłoby ciężko. Dokładnie dzisiaj wypada pierwsza miesięcznica powstania tego bloga. Jeszcze raz serdecznie dziękujemy. Kochamy was <3

Rozdział 8

Rodzina Lynch -Ross-

-Nie!!! To nie twoja sprawa Rocky!
-Ross, o co chodzi? Nie wiedziałam, że masz dziewczynę... - powiedziała Katy
-Bo nie ma... - odparł Rocky
Tylko kręci z dwoma na raz...

Widziałem, że Katy podbiegła do Laury i coś wyszeptała jej na ucho. Po chwili obydwie pobiegły w stronę domu Katy. Nie tylko ja, ale i Rocky chcieliśmy je zatrzymać, ale powstrzymał nas od tego Riker.
-Dajcie spokój! One potrzebują czasu...

Rodzina Clark -Katy-

Nie mogłam w to uwierzyć... Jak Ross mógł zrobić coś takiego... Nie mieściło mi się to w głowie. Nie dość, że oszukiwał mnie to jeszcze tą... ahh.. Laurę,  tak Laurę... Kiedy go poznałam wydawał się fajnym, miłym chłopakiem... Jak on mógł ranić dwie dziewczyny na raz? Po prostu nie mogę w to uwierzyć.
Kiedy podbiegłam do Laury,  powiedziałam jej, że musimy porozmawiać... Chciałam się dowiedzieć co ona wie o tej sytuacji...
Po drodze tylko zdążyłam się jej przedstawić.

Kiedy dobiegłyśmy do domu, od razu zaczęłyśmy rozmowę.
-Laura, możesz mi opowiedzieć trochę o tobie i Rossie?
-Tak, no więc znamy się bardzo długo. Od dawna się przyjaźnimy, ale oboje wiemy, że czujemy do siebie coś więcej... Tyle, że ani ja ani Ross nie chcemy zepsuć niczego między nami... Nigdy nie byliśmy parą.
Ale niedawno Ross sobie coś ubzdurał i uważa, że jestem jego dziewczyną...
W ogóle już kilka razy robił mi jakieś sceny zazdrości, a ja mam już po prostu tego wszystkiego serdecznie dosyć.
Niedawno zadzwoniłam do Rockiego i powiedziałam mu, żeby mnie odwiedził, bo jest mi smutno... (tutaj Lau opowiada Katy tą historię ~ od aut.)

Kiedy Laura skończyła opowiadać, ja opowiedziałam jej historię o tym jak poznałam Rossa, o grze w butelkę i wyjaśniłam jej te dwie sytuacje, kiedy widziała nas razem...
Obydwie stwierdziłyśmy, że świetnie się dogadujemy, a jak na razie mamy zamiar unikać Rossa...

Po naszej długiej rozmowie stwierdziłyśmy, że może obejrzymy jakąś komedię na poprawienie nastroju. Okazało się to bardzo dobrym pomysłem,
bo już po chwili od razu poprawiły się nam humory.
Kiedy film się skończył, Laura postanowiła pójść do siebie. Jednak kiedy wychodziła z mojego domu, zauważyłyśmy Rossa, który biegł w naszą stronę. Od razu zamknęłyśmy drzwi, gdyż żadna z nas nie miała ochoty z nim rozmawiać...
-No, to chyba będę musiała tu zostać na noc... - zaczęła Laura
-Jak chcesz, to możesz. Ale jest też drugie wyjście, o którym Ross nie wie.

Laurze udało się wydostać z domu. Kiedy byłam pewna, że Ross jej nie zobaczył, postanowiłam udać się do mojego pokoju, w którym mieszkam wraz z Emily.

-Słyszałam jak rozmawiałyście. Nie martw się. Na pewno wszystko się ułoży.
Ross przemyśli całą tą sytuację i zdecyduje, z którą z was chce być.
-Tak, wiem to. Ale nie wiem czy po tym wszystkim któraś z nas chce z nim być - powiedziałam i rozpłakałam się, a Emily mnie przytuliła

Rodzina Lynch -Ross-

Siedziałem już bardzo długo pod domem Katy. Nagle otworzyła mi Emily.
Chciałem już wejść, ale mnie zatrzymała.
-Nie Ross. Przykro mi, ale najpierw musisz się zdecydować z kim chcesz być. Zrozum, że one cię kochają i nie możesz bawić się tak ich uczuciami.
-Ale Emily, ja kocham je obie...
-Może tak tylko ci się wydaje? Może jedna z nich to tylko zauroczenie? Jeśli tak jest to bądź delikatny. Nie zrań jej po raz drugi... - powiedziała Emi i zamknęła drzwi.

Stałem tam jeszcze chwilę, rozmyślając nad wszystkim co powiedziała mi Emily. Nigdy nie przypuszczałem, że jest ona tak mądrą osobą... Po chwili poszedłem w stronę swojego domu...

Rodzina Clark -Emily-

Nie mogłam uwierzyć w to, że Ross mógł tak zranić obie dziewczyny. Żadna z nich na to nie zasłużyła...
Kiedy rozmawiałam z Rossem, widziałam
to zagubienie w jego oczach. Widać było, że jest smutny i nie chciał, aby tak się to wszystko potoczyło.
No, ale coż. Takie jest życie. Czasu nie dasię cofnąć.

Kiedy skończyłam rozmyślać, postanowiłam, że pójdę już spać, dlatego poszłam się wykąpać. Nic dziwnego, że kiedy weszłam do pokoju, moja młodsza siostra już spała. To był dla niej bardzo ciężki dzień. Położyłam się do łóżka i praktycznie od razu usnęłam.

Parę razy w nocy się budziłam, gdyż Katy kilka razy w nocy wypowiadała imię Rossa przez sen.
To smutne, że mimo tego, że tak ją zranił ona kocha go jeszcze bardziej...



------------------------------------------------
No i mamy rozdział 8...
Chyba trochę nudny, ale jakoś nie miałam weny.
Mam nadzieję, że będzie chociaż kilka komentarzy.
♥♥♥♥♥

A teraz piosenka, która jakoś mi się tak skojarzyła 










czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 7

Rodzina Marano - Laura - 
Wracałam właśnie z plaży kiedy zauważyłam złego Ross'a. Szedł w stronę swojego domu. Chciałam do niego podejść i wyjaśnić dzisiejszą sytuację w kuchni., ale wyprzedziła mnie inna dziewczyna. Ja zostałam w tyle i obserwowałam całe zdarzenie. Podbiegła do niego i go pocałowała. Widać było, że blondynowi się to podobało. Przez ten widok straciłam humor na resztę dnia. Kiedy wchodziłam do domu usłyszałam głos blondyna.
-Laura... poczekaj - odparł Ross. Obróciłam się w jego stronę. Od razu poczułam ,że do oczu napływają łzy
-Co ty znowu ode mnie chcesz??
-Porozmawiać...
-Porozmawiać? Ciekawe o czym? 
-O nas
-O nas? A jest w ogóle o czym rozmawiać? Rano robisz scenę zazdrości w moim domu i zarzucasz mi ,że cię zdradzam.A chwilę później obściskujesz się z jakąś dziewczyną na środku ulicy. 
-To nie tak jak myślisz.... pozwól mi wytłumaczyć....
-Nie ma nic do tłumaczenia....co chcesz tłumaczyć?!
-Bo ja chce być z tobą, ale Katy też mi się podoba ale ....
-Nie ma żadnego ale? Podoba ci się ta dziewczyna?
-No...tak. 
-No właśnie!! Życzę wam szczęścia.
-Ale to nie tak....
-Mam cię dość Ross, mam wszystkiego dość. Zostaw mnie w spokoju raz na zawsze. Nie odzywaj się do mnie nigdy więcej!!! - wykrzyczałam zaskoczonemu blondynowi w twarz i weszłam do domu zatrzaskując mu drzwi przed nosem

Rodzina Lynch - Ross - 
Stałem pod drzwiami do domu brunetki i próbowałem się dobić, odpowiadała mi cisza. Bardzo zabolały mnie słowa Lau. Zrezygnowany wróciłem do swojego domu, kiedy wszedłem usłyszałem Rydel. 
-Gdzie ty byłeś? 
-U Laury.
-Co ty w taki zmartwiony?
-Powiedziałem Lau ,że ją kocham.
-To w czym problem, skoro jej to wyznałeś? 
-Powiedziałem też ,że podoba mi się Katy. A brunetka widziała nasz dzisiejszy pocałunek i wykrzyczała mi prosto w twarz ,że ma mnie dość i mam ją zostawić. 
-Ross... tak mi przykro - powiedziała to blondynka przytulając mnie. Jutro mamy pogrzeb rodziców, ubierz się ładnie.
-Idę na górę się położyć. Zaprosisz Laurę? Ode mnie nie odbierze.
-Zadzwonię do niej za chwilę.

Rodzina Lynch - Rydel - 
Bardzo przykro mi z powodu Ross'a. Bardzo dużo w życiu doświadczył nieszczęścia. Chyba najwięcej z naszej rodziny. Ale co takiego się stało jak był mały dowiecie się w późniejszych rozdziałach. Wracamy do naszej rodziny. Ross prosił aby zadzwoniła do Laury. 
-Halo...Laura? - odezwałam się do telefonu.
-Tak Rydel? O co chodzi?
-Jutro o 15:00 jest pogrzeb naszych rodziców. Miałam nadzieję, że się pojawisz. 
-Okey będę - w głosie dziewczyny słychać było ,że płakała.  
-Do zobaczenia jutro
-Cześć ... - rozłączyła się

Rodzina Clark - Katy - 
Dzisiejszy dzień był cudowny, mimo wydarzeń których ostatnio doświadczyła nasza rodzina jestem szczęśliwa. Poznałam wspaniałych ludzi. Właśnie kładę się spać, na moim nowiutkim łóżeczku. Emily, dawno już usnęła. Mam nadzieję, że razem z Ross'em mi się uda. Ale czy tak się wydarzy? 

Rodzina Lynch - Ross -
Obudziłem się nawet wcześnie. Była godzina 10:00. Jak dla mnie przynajmniej jest to wcześnie. Zszedłem na dół na śniadanie. W kuchni spodziewałem się jak zawsze Rydel, ale dzisiaj zastałem tam Rockiego
-Hey, co ty tutaj robisz? - odparłem do brata. Lecz nie odpowiedział mi.
-Rocky odpowiedz, co ci znowu? - zapytałem
-Co mi znowu? Hymm... niech pomyślę. Przez ciebie Lau się do mnie nie odzywa - odparł mi, podchodząc do zlewu
Z jednej strony byłem szczęśliwy ,że Rocky i Laura nie utrzymują kontaktów. A z drugiej strony smuciłem się ponieważ brat mnie olewa. 
-Ja naprawdę przepraszam... nie chciałem aby tak wyszło.
-Przy stole masz śniadanie, reszta już jadła - odparł chłodno i wyszedł z pomieszczenia. 

http://static.faslook.com/cache/8c/48/8c48cfd26f8ef2512755346bfa23b058.pngWreszcie wybiła godzina 14:00. Postanowiliśmy już wyjść z domu wcześniej i się powolutku przejść. Do kościoła na szczęście było blisko. Po drodze spotkaliśmy Laurę. Wyglądała ślicznie. Miała na sobie czarną sukienkę i buty w odcieniu kremowego. Kiedy ją zobaczyłem zaparło mi dech w piersiach. Zresztą nie tylko mi, po minie Rockiego było widać, że Laura też mu się podoba. Podeszliśmy do niej, kiedy tylko nas zobaczyła przytuliła się do każdego oprócz mnie. 
-Co ty tutaj robisz tak wcześnie? - zaczęła rozmowę Rydel
-Chciałam się przejść, dzięki temu na pewno się nie spóźnię. 
-W takim razie chodźmy 
Kiedy tylko zaczęliśmy iść Rocky podszedł do Lau i chwycił ją za rękę. We mnie się gotowało, myślałem że za chwilę go rozszarpie jeśli jeszcze raz ją tknie. 
Kiedy brunetka wychodziła po skończonej ceremonii Rydel ją zawołała. 
-Laura.. przyjdziesz do nas? - zaczełą
-No nie wiem .... 
-No proszę dotrzymasz mi towarzystwa
-Okey w takim razie chodźmy

Kiedy tylko usłyszałem ,że Laura się do nas wybiera byłem w siódmym niebie. Dzięki temu będę mógł spędzić więcej czasu w jej towarzystwie. Kiedy zaszliśmy pod dom zobaczyliśmy tam niespodziankę w postaci Katy. Dziewczyna od razu rzuciła mi się na szyję i pocałowała. Pod wpływem chwili odwzajemniłem pocałunek, a wszystko na oczach brunetki. W jej oczach zbierały się łzy, które szybko zauważył Rocky i podszedł do niej. Otarł jej łzy z policzków i mocno przytulił. W tej chwili nie wytrzymałem, oderwałem się od blondynki i pobiegłej do Rockiego. Szybko odepchnąłem starszego brata i podszedłem do roztrzęsionej Laury. W tej chwili Rocky podniósł się z ziemi i ruszył do ataku na moją osobę. Rozpętała się niezła kłótnia.
-Co ty robisz z moją dziewczyną? - wrzasnąłem wściekły
-Z twoją dziewczyną? Ona nie jest twoja!!! Nie jest zabawką, którą można zmieniać co chwilę. 
-Nie!! ....cdn...

------------------------------------------
 Mamy rozdział 7 ♥
Czekamy na Wasze komentarze :*
Pisanie tych rozdziałów to sama przyjemność
Dziękujemy wszystkim, którzy czytają i komentują XD

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 6

Rodzina Marano -Laura-

-Ross, o co ci chodzi?
-Myślałem, że mnie kochasz, że zależy ci na mnie, a ty... Jak mogłaś Laura, jak mogłaś?
-Ross! Przesadzasz! Przecież my nic takiego nie robimy... Nie wiem o co ci chodzi... Przecież my nawet nie jesteśmy razem!!! A nawet jeśli bylibyśmy to i tak nie powinieneś się tak zachowywać...
Bo nawet jak będę miała chłopaka, to nadal będę się przyjaźnić z innymi.
Jestem pewna, że byłbyś zły, gdybym miała chłopaka, który zabraniałby ci się ze mną spotykać!!!
-Laura, ja...
-Nie Ross. Mam cię dosyć najlepiej idźcie już obaj!!! I powiedzcie Rikerowi, żeby tutaj przyszedł. Albo nie!!! Bo przecież Ross i tak będzie o niego zazdrosny...
W takim razie po prostu dajcie mi spokój i tyle!!!

Ross strasznie mnie zdenerwował, ale było mi szkoda Rockiego, bo on przyszedł  mnie tylko pocieszyć. A Ross oczywiście musiał wszystko zepsuć...Wzięłam książkę, koc i inne potrzebne rzeczy, ubrałam zielone bikini i poszłam na plażę. Właśnie tam postanowiłam spędzić cały dzień.

Rodzina Lynch -Rocky-
-Gratuluję Ross!!! Dlaczego ty jesteś zawsze taki zazdrosny? Fajnie, że wszystko zepsułeś! Teraz przez ciebie Laura jest wkurzona i smutna... I co jesteś zadowolony?
-Nie...
-To przynajmniej tyle! Nie chce mi się już z tobą rozmawiać.

Byłem bardzo zły na Rossa... Owszem podoba mi się Laura, ale tak w zasadzie mi większość dziewczyn się podoba... Jednak ona jest wyjątkowa. Poza tym Laura kocha tylko Rossa, ale patrząc teraz na zachowanie mojego młodszego braciszka raczej na razie nie powinni być razem...
Nie rozumiem go... Najpierw flirtuje z Katy i Emily, a teraz jest zazdrosny o Laurę... Nawet zastanawiałem się czy nie powiedzieć Laurze, ale nie chciałem jej zranić...

Kiedy doszliśmy do domu zobaczyliśmy jak nasze rodzeństwo je śniadanie i rozmawia.
-Riker? Możemy chwilę porozmawiać?
-Tak, a o co chodzi?
-Chodź, na górze ci powiem...
Kiedy doszliśmy na górę, zacząłem rozmowę.
-Czy ty wiesz co się dzisiaj stało? - zapytałem go i zacząłem opowiadać o wydarzeniach dzisiejszego poranka.
Kiedy już skończyłem Riker był w niezłym
szoku.
-Nie wiedziałem, że Ross jest aż tak zazdrosny o Laurę... Ale w takim razie trzeba jej powiedzieć...
-Ale co ty jej chcesz mówić?
-Dzisiaj idziemy do Katy i Emily...
Wczoraj się umówiłem... Jestem pewny, że w ich towarzystwie Ross szybko zapomni o Laurze... Otóż mam pewien plan - powiedział Riker i zaczął mi opowiadać co wymyślił...
Byłem trochę zaskoczony. Nie znałem Rikera od tej strony. Nie był to jakiś niezwykły plan, ale zawsze coś...

Rodzina Lynch -Rydel-

O całej sytuacji dowiedziałam się od Rikera... Dzisiaj mamy się wybrać do dziewczyn. Riker powiedział mi, że ma pewien plan co do Rossa. Ale kiedy zapytałam jaki odpowiedział mi, że to tajemnica... Chyba wolę nie wiedzieć o co
chodzi, ale w sumie Riker i szatański plan... Nie jakoś mi się nie wydaje... Ale podobno ma w tym też uczestniczyć Rocky... Nie wiem co mam o tym myśleć...

Cały dzień spędziliśmy na oglądaniu filmów. Kiedy dochodziła już godzina 18:00, postanowiliśmy udać się do domu Katy i Emily.

Rodzina Clark -Katy-

Kiedy weszłam do pokoju,  okazało się, że moja siostra jest już gotowa.
-Emily, chodź na śniadanie, bo później trzeba trochę ogarnąć to wszystko...
-Jakbym słyszała siebie...
-No chodź już i nie marudź!
-Idę, idę. Co ty taka nerwowa?

Po zjedzonym śniadaniu posprzątałyśmy w pokoju i stwierdziłyśmy, że mamy jeszcze trochę czasu, więc postanowiłyśmy, że pooglądamy filmy.
Około 17:00 nasza ciocia powiedziała nam, że musi już iść do pracy.
Po około godzinie od wyjścia naszej cioci
usłyszałyśmy dzwonek do drzwi, więc poszłyśmy otworzyć.
W drzwiach zastałyśmy Rossa, Rikera,  Rockiego,  Rydel i Ella.
-Ryland nie mógł przyjść, bo powiedział, że już wcześniej zaprosił do siebie kolegę -powiedziała Rydel
-Spoko, może jakoś to przeżyjemy - odparła Emily i zaprosiłyśmy naszych gości do środka.

-To co zaplanowaliście? - zapytałam naszych gości
-Macie jakąś pustą butelkę - zapytał Rocky
-Chodź ze mną do kuchni.

Po chwili szukania znalazłam jedną butelkę. Niestety była ona pełna.
-Łap to! -powiedziałam i rzuciłam mu butelkę z wodą
-Ale wiesz, że ta butelka jest pełna?
-Tak, wiem. Dlatego będziesz musiał to wypić...
-Nie żeby coś, ale tutaj jest chyba z litr wody... Nie masz jakiejś mniejszej.
-Nie... No dalej pij Rocky!

Kiedy Rocky opróżnił butelkę, wróciliśmy do salonu, gdzie znajdowała się reszta.
-Co tak długo wam to zajęło? - zapytała Rydel
-Rocky nie chciał wypić wody z tej butelki...
-Okej, zaczynajmy - powiedział Riker i puścił oczko do Rockiego.
-Hej, chwila!!! Poczekajcie! Gramy na zadania czy jak?
-Na zadania - odpowiedział Rocky
-Kto zaczyna? - spytał Ellington
-Ja mogę - powiedział Riker i zakręcił butelką
Wypadło na Rossa...
-Braciszku twoje zadanie to pocałować Katy. - powiedział zadowolony Riker
Ross powoli przybliżył się do mnie i delikatnie wpił się w moje usta.
-Okej Ross, teraz ty kręcisz - powiedział Riker, a Ross niechętnie oderwał się ode mnie.
Wypadło na Rydel.
-Nie będę wredny, więc powiem tak, twoje zadanie polega na tym, że musisz wyjść przed dom i przez minutę krzyczeć "Ross to najlepszy brat na świecie"
Tak więc wyszliśmy wszyscy przed dom, aby zobaczyć krzyczącą Rydel.
Kiedy dziewczyna wykonała już swoje zadanie wróciliśmy z powrotem do domu.
Kiedy Rydel zakręciła, butelka wskazała na mnie.
-Twoje zadanie to pocałować Rockiego.
Kiedy Rydel wypowiedziała te słowa, wszyscy momentalnie spojrzeli na Rossa...
Widać, że nie był z tego zadowolony.
Tak, więc podeszłam do Rockiego i ledwo musnęłam jego usta.
Kiedy wróciłam na swoje miejsce Riker szepnął do mnie, że Ross jest zawsze taki zazdrosny. Po cichu się zaśmiałam, ale najwyraźniej wszyscy to usłyszeli,  bo momentalnie skierowali swój wzrok na mnie.
-O co wam wszystkim dzisiaj chodzi? - zapytał wkurzony Ross i wyszedł z naszego domu.
Podbiegłam do Emily i powiedziałam jej, żeby zrobiła pozostałym coś do jedzenia. Potem wybiegłam z domu w poszukiwaniu Rossa. Kiedy wychodziłam słyszałam jeszcze jak Rydel pytała się Rikera o jakiś plan. Nie wiedziałam o co chodzi, ale w tej chwili zależało mi tylko na tym, aby znaleźć Rossa...

Kiedy zauważyłam chłopaka od razu podbiegłam do niego, ale nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu go pocałowałam...
-Ross, przepraszam...
-Nie, to nie twoja wina... Jestem po prostu zbyt nerwowy i...
-Już nic nie mów. Wróćmy po prostu do domu.
-Jakoś nie chce z nimi rozmawiać. Wracam do swojego domu i mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe, ale muszę po prostu to wszystko przemyśleć.
-Jasne, że nie mam ci tego za złe - przytuliłam go i odeszłam do mojego domu
Kiedy wracałam przypomniało mi się, że Ross nie ma jeszcze mojego numeru, więc napisałam mu smsa:

Baw się dobrze :*
Twoja Katy

-I co? -spytała Emi, kiedy tylko weszłam do domu
-Ross wrócił do siebie.
-My też będziemy się już zbierać - powiedział Riker
-Ale ja jeszcze jem - powiedział Rocky
-Idziemy młody! - odpowiedział mu Riker i odciągnął go od jedzenia
-Papa dziewczyny! - krzyknął Rocky na odchodne
-Papa!!!

------------------------------------------
No i mamy rozdział 6 ♥
Czekamy na Wasze komentarze :*
I dziękujemy wszystkim,którzy czytają i komentują :)

Słuchaliście kiedyś tej piosenki? 
Świetnie nadaje się do tego rozdziału XD