Kto oglądał dzisiaj RDMAs???
Ja znalazłam live, który nagrywała taka dziewczyna, ale stwierdziłam, że obejrzę jutro o 2 w nocy na Disney Channel (USA)...
No cóż YOLO. W każdym razie oglądaliście czy dopiero zamierzacie oglądać? :* ♥
I mam takie pytanko... Co się stało, że pod rozdziałem 2 nie ma żadnego komentarza?
niedziela, 27 kwietnia 2014
piątek, 25 kwietnia 2014
Rozdział 2
Rodzina Lynch -Ross-
- Chodzi o to,że... Nasi rodzice zginęli... - powiedział Riker i rozłączył się
- Ale jak to? Ja... Nie mogę w to uwierzyć... - powiedziałem
- Ross,co się stało? - powiedziała Laura
- Laura,przepraszam, ale muszę już iść...
- Ross poczekaj!!! Proszę...
- Jutro ci wszystko wyjaśnię... Obiecuję - powiedziałem i wybiegłem z domu Laury.
Biegłem coraz szybciej. Po chwili wpadłem do domu. Kiedy otworzyłem drzwi wpadłem na Rockiego. Moje rodzeństwo właśnie wychodziło z domu.
- Ross, dobrze, że jesteś - powiedziała zapłakana Rydel i przytuliła się do mnie.
- Właśnie jedziemy na miejsce zdarzenia - powiedział Riker.
- Ale jak to się w ogóle stało? - zapytałem
- Teraz nie ma na to czasu. Porozmawiamy w samochodzie - odparł Riker
Rodzina Lynch -Rydel-
Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyłam dwa zmasakrowane auta.
Od razu było widać, że nikt nie miał szans na przeżycie takiego wypadku...
Po raz kolejny dzisiaj rozpłakałam się.
Wtedy podszedł do mnie Riker i przytulił mnie.
- Nie martw się... Na pewno wszystko się ułoży. - próbował mnie pocieszyć
- Tak, wiem. Ale teraz już nic nie będzie takie samo...
- Zawsze byłaś dla Rossa, Rockiego, Rylanda i mnie wielkim wsparciem...
- Riker, wiem to, ale ja nie zastąpię Wam mamy.
- Na pewno razem damy sobie radę.
Rodzina Lynch - Narrator
Pewnie zastanawiacie się jak doszło do wypadku. Pewien samochód jadący z dużą prędkością podczas wyprzedzania kierowców nie zauważył państwa Lynch jadących z naprzeciwka... Oba samochody nie zdołały wyhamować, co skończyło się zderzeniem samochodów.
Rodzina Clark - Katy
- Przykro mi, ale nie będzie można już tutaj mieszkać... Blok spłonął w całości...
- A czy są jakieś ofiary??? - spytała moja siostra
- Zginęło pięć osób... W tym wasz ojciec.
- Ale jak to w ogóle możliwe? - zapytałam
- Podobno pan Clark wrócił do domu po portfel. -powiedział funkcjonariusz i podszedł do innej pani.
- No i co my teraz zrobimy? - zapytałam
- Dzwonię do cioci - powiedziała Emily i wybrała numer do cioci.
Rodzina Clark - Narrator
Teraz już dziewczyny nie mają nikogo oprócz swojej cioci, która mieszka w Los Angeles. Ich mama zmarła, gdy były bardzo małe, a właśnie dzisiaj straciły ojca... Czy pozbierają się po takiej stracie? Czy poradzą sobie???
Rodzina Clark - Katy
Kiedy Emily skończyła rozmawiać z naszą ciocią podeszła do mnie i powiedziała, że jutro wylatujemy do LA.
Nie mogłam w to uwierzyć...
Straciłyśmy obojga rodziców.
Teraz będzie nam bardzo ciężko.
Ale ciocia zawsze była dla nas wsparciem... Na pewno teraz nam pomoże...
Od jutra zaczynamy nowe życie w LA.
Od tej pory wszystko się zmieni.
Nic nie będzie już takie jak kiedyś...
Rodzina Clark - Emily
Nie mogę w to uwierzyć... Zostałyśmy całkiem same. Mamy tylko naszą ciocię.
Czuję się zobowiązana do opieki nad moją młodszą siostrą, ale nie wiem czy sama dam sobie radę. Teraz w tym trudnym dla nas czasie musimy trzymać się razem, bo wtedy chyba sobie jakoś poradzimy...
Dzisiaj nocujemy na lotnisko, a jutro o 9:00 mamy lot do LA. Smutno mi, że opuszczamy Londyn, ale nic innego nam nie pozostało...
Straciłyśmy wszystko...
Wszystkie nasze rzeczy spłonęły i straciłyśmy ojca...
To chyba najgorszy dzień w moim życiu...
- Chodzi o to,że... Nasi rodzice zginęli... - powiedział Riker i rozłączył się
- Ale jak to? Ja... Nie mogę w to uwierzyć... - powiedziałem
- Ross,co się stało? - powiedziała Laura
- Laura,przepraszam, ale muszę już iść...
- Ross poczekaj!!! Proszę...
- Jutro ci wszystko wyjaśnię... Obiecuję - powiedziałem i wybiegłem z domu Laury.
Biegłem coraz szybciej. Po chwili wpadłem do domu. Kiedy otworzyłem drzwi wpadłem na Rockiego. Moje rodzeństwo właśnie wychodziło z domu.
- Ross, dobrze, że jesteś - powiedziała zapłakana Rydel i przytuliła się do mnie.
- Właśnie jedziemy na miejsce zdarzenia - powiedział Riker.
- Ale jak to się w ogóle stało? - zapytałem
- Teraz nie ma na to czasu. Porozmawiamy w samochodzie - odparł Riker
Rodzina Lynch -Rydel-
Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyłam dwa zmasakrowane auta.
Od razu było widać, że nikt nie miał szans na przeżycie takiego wypadku...
Po raz kolejny dzisiaj rozpłakałam się.
Wtedy podszedł do mnie Riker i przytulił mnie.
- Nie martw się... Na pewno wszystko się ułoży. - próbował mnie pocieszyć
- Tak, wiem. Ale teraz już nic nie będzie takie samo...
- Zawsze byłaś dla Rossa, Rockiego, Rylanda i mnie wielkim wsparciem...
- Riker, wiem to, ale ja nie zastąpię Wam mamy.
- Na pewno razem damy sobie radę.
Rodzina Lynch - Narrator
Pewnie zastanawiacie się jak doszło do wypadku. Pewien samochód jadący z dużą prędkością podczas wyprzedzania kierowców nie zauważył państwa Lynch jadących z naprzeciwka... Oba samochody nie zdołały wyhamować, co skończyło się zderzeniem samochodów.
Rodzina Clark - Katy
- Przykro mi, ale nie będzie można już tutaj mieszkać... Blok spłonął w całości...
- A czy są jakieś ofiary??? - spytała moja siostra
- Zginęło pięć osób... W tym wasz ojciec.
- Ale jak to w ogóle możliwe? - zapytałam
- Podobno pan Clark wrócił do domu po portfel. -powiedział funkcjonariusz i podszedł do innej pani.
- No i co my teraz zrobimy? - zapytałam
- Dzwonię do cioci - powiedziała Emily i wybrała numer do cioci.
Rodzina Clark - Narrator
Teraz już dziewczyny nie mają nikogo oprócz swojej cioci, która mieszka w Los Angeles. Ich mama zmarła, gdy były bardzo małe, a właśnie dzisiaj straciły ojca... Czy pozbierają się po takiej stracie? Czy poradzą sobie???
Rodzina Clark - Katy
Kiedy Emily skończyła rozmawiać z naszą ciocią podeszła do mnie i powiedziała, że jutro wylatujemy do LA.
Nie mogłam w to uwierzyć...
Straciłyśmy obojga rodziców.
Teraz będzie nam bardzo ciężko.
Ale ciocia zawsze była dla nas wsparciem... Na pewno teraz nam pomoże...
Od jutra zaczynamy nowe życie w LA.
Od tej pory wszystko się zmieni.
Nic nie będzie już takie jak kiedyś...
Rodzina Clark - Emily
Nie mogę w to uwierzyć... Zostałyśmy całkiem same. Mamy tylko naszą ciocię.
Czuję się zobowiązana do opieki nad moją młodszą siostrą, ale nie wiem czy sama dam sobie radę. Teraz w tym trudnym dla nas czasie musimy trzymać się razem, bo wtedy chyba sobie jakoś poradzimy...
Dzisiaj nocujemy na lotnisko, a jutro o 9:00 mamy lot do LA. Smutno mi, że opuszczamy Londyn, ale nic innego nam nie pozostało...
Straciłyśmy wszystko...
Wszystkie nasze rzeczy spłonęły i straciłyśmy ojca...
To chyba najgorszy dzień w moim życiu...
---------------------------------------------
No i mamy rozdział drugi...
Rozdziały będą pojawiały się w każdą sobotę.
Co tydzień :)
Dziękujemy za wszystkie komentarze <3
Fajnie, że jesteście z nami ;*
--------------------------------------------------------------------------
Słuchaliście tej piosenki? ♥
--------------------------------------------------------------------------
Słuchaliście tej piosenki? ♥
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Rozdział 1
Rodzina Lynch - Narrator -
Aby dowiedzieć się jak doszło do wypadku cofnijmy się miesiąc
do tyłu.Pogoda na dworze była koszmarna,cały czas wiało i strasznie padało.Ale
rodzina była szczęśliwa,jedli śniadanie jak każdego dnia.Lecz popołudnie na
zawsze odmieni ich dotychczasowe życie.
-Mamo idę dzisiaj do Laury obiecałem pomóc jej posprzątać na
strychu – odezwał się Ross przeżuwając swojego tosta.
-Nigdzie nie pójdziesz na taką pogodę, jeszcze ci się coś stanie. Zawiozę cię tylko zjedz śniadanie – oznajmiła Stormie
-Ale....czemu nie mogę iść sam, nie musisz mnie odwozić – chłopak próbował protestować,ale nie udawało mu się to zbytnio.
-Nie ma żadnego,ale.Albo ja cię zawożę, albo nie idziesz wcale -zagroziła matka
-Nigdzie nie pójdziesz na taką pogodę, jeszcze ci się coś stanie. Zawiozę cię tylko zjedz śniadanie – oznajmiła Stormie
-Ale....czemu nie mogę iść sam, nie musisz mnie odwozić – chłopak próbował protestować,ale nie udawało mu się to zbytnio.
-Nie ma żadnego,ale.Albo ja cię zawożę, albo nie idziesz wcale -zagroziła matka
-No dobrze pojadę z tobą – blondyn widział, że nie wygra i
musiał się poddać.
-Kochanie, nie pojedziesz sama na taką pogodę pojedziemy razem, a wracając zrobimy zakupy – oznajmił Mark podchodząc do żony.Po zjedzonym posiłku rodzina poszła do samochodu i udałą się w kierunku domu Marano
-Kochanie, nie pojedziesz sama na taką pogodę pojedziemy razem, a wracając zrobimy zakupy – oznajmił Mark podchodząc do żony.Po zjedzonym posiłku rodzina poszła do samochodu i udałą się w kierunku domu Marano
Rodzina Lynch – Ross Lynch -
-Przyjedziecie po mnie wieczorem? - Zapytałem podchodząc do drzwi domu,które były
otwarte jak zawsze.
-Oczywiście,że będziemy. Baw się dobrze – wtedy ostatni raz widziałem rodziców takich szczęśliwych
-Oczywiście,że będziemy. Baw się dobrze – wtedy ostatni raz widziałem rodziców takich szczęśliwych
Wszedłem do domu,od razu przywitał mnie radosny śmiech
brunetki.
-Cześć Lau- podszedłem do dziewczyny i przytuliłem ją mocno
-Cześć Rossy,co ty taki wesoły dzisiaj? – Uśmiechnęła się do mnie szeroko,pokazując idealnie proste ząbki.
-Po prostu cieszę się, że cię widzę.Co mamy zrobić? – udałem się w kierunku wejścia na strych.
-Zacznij może od przenoszenia tych kartonów,a ja za chwilę wrócę idę zrobić nam coś do jedzenia. Na co masz ochotę? – Oznajmiła przyjaciółka schodząc na dół po schodach
-Cześć Lau- podszedłem do dziewczyny i przytuliłem ją mocno
-Cześć Rossy,co ty taki wesoły dzisiaj? – Uśmiechnęła się do mnie szeroko,pokazując idealnie proste ząbki.
-Po prostu cieszę się, że cię widzę.Co mamy zrobić? – udałem się w kierunku wejścia na strych.
-Zacznij może od przenoszenia tych kartonów,a ja za chwilę wrócę idę zrobić nam coś do jedzenia. Na co masz ochotę? – Oznajmiła przyjaciółka schodząc na dół po schodach
-Skoro mam wybrać....to chcę....placki z jabłkami – odkrzyknąłem
i zabrałem się do przenoszenia kartonów.Po kilku minutach dziewczyna zjawiła
się niosąc ogromny talerz placków.
-Wiesz,że uwielbiam jak dla mnie gotujesz? – Zapytałem jedząc kolejnego placka
-Tak Rossy wiem,chodź skończymy to i porobimy coś innego – powiedziała brunetka wstając i zajmując się dalsza praca. Szybko udało nam się posprzątać i zeszliśmy na dół w celu obejrzenia jakiegoś filmu.Zdecydowaliśmy się na „Nocną bestię”. Mimo iż lubię tego rodzaje filmy,nie interesował mnie on zbytnio. Bardziej ciekawił mnie sposób,w jaki Laura zakrywała oczy, kiedy bała się jakiegoś fragmentu w filmie.
-Jak chcesz możesz się do mnie przytulić.Widzę, że się boisz – odparłem rozbawiony przyglądając się jej.
-Ja się wcale nie boję,tak tylko zakrywałam sobie oczy dla zabawy –próbowała zamaskować strach, ale zbytnio jej to nie wychodziło
-No chodź tu wreszcie do mnie.Przecież wiem, że chcesz się do mnie przytulić – teraz już nie mogła protestować, przysunęła się bliżej i przytuliła.Kiedy film się skończył nie wiedzieliśmy zbytnio, co możemy robić. Chcieliśmy się przejść,ale pogoda nie pozwalała nam na to.Z każdą chwilą stawała się coraz gorsza. Musieliśmy więc siedzieć w domu.Poszliśmy do pokoju brunetki, kiedy wchodziłem do spojrzałem na zegar. Dochodziła godzina 19:00. Bardzo dziwiłem się, że rodziców jeszcze nie ma. Moje zmartwienie zauważyła Laura.
-Co się stało Rossy,strasznie zmartwiony jesteś? – zapytała podchodząc bliżej do mnie
-Martwię się o rodziców.Powinni już tu być,a ich jeszcze nie ma – odparłem smutno
-Wiesz,że uwielbiam jak dla mnie gotujesz? – Zapytałem jedząc kolejnego placka
-Tak Rossy wiem,chodź skończymy to i porobimy coś innego – powiedziała brunetka wstając i zajmując się dalsza praca. Szybko udało nam się posprzątać i zeszliśmy na dół w celu obejrzenia jakiegoś filmu.Zdecydowaliśmy się na „Nocną bestię”. Mimo iż lubię tego rodzaje filmy,nie interesował mnie on zbytnio. Bardziej ciekawił mnie sposób,w jaki Laura zakrywała oczy, kiedy bała się jakiegoś fragmentu w filmie.
-Jak chcesz możesz się do mnie przytulić.Widzę, że się boisz – odparłem rozbawiony przyglądając się jej.
-Ja się wcale nie boję,tak tylko zakrywałam sobie oczy dla zabawy –próbowała zamaskować strach, ale zbytnio jej to nie wychodziło
-No chodź tu wreszcie do mnie.Przecież wiem, że chcesz się do mnie przytulić – teraz już nie mogła protestować, przysunęła się bliżej i przytuliła.Kiedy film się skończył nie wiedzieliśmy zbytnio, co możemy robić. Chcieliśmy się przejść,ale pogoda nie pozwalała nam na to.Z każdą chwilą stawała się coraz gorsza. Musieliśmy więc siedzieć w domu.Poszliśmy do pokoju brunetki, kiedy wchodziłem do spojrzałem na zegar. Dochodziła godzina 19:00. Bardzo dziwiłem się, że rodziców jeszcze nie ma. Moje zmartwienie zauważyła Laura.
-Co się stało Rossy,strasznie zmartwiony jesteś? – zapytała podchodząc bliżej do mnie
-Martwię się o rodziców.Powinni już tu być,a ich jeszcze nie ma – odparłem smutno
W tej właśnie chwili ciszę przerwał dzwoniący telefon.Sięgnąłem szybko do kieszeni. Okazało się,że dzwonił mój brat Riker.
-O co chodzi bracie? Wiesz może,czemu rodziców jeszcze nie
ma? – Zapytałem szybko,siadając na łóżku. Brunetka usiadła obok mnie.
-Nie wiem jak ci to powiedzieć.No,bo...chodzi o to,że.... – zacinał się mój brat
Narrator – rodzina Clark-
Tutaj też cofnijmy się miesiąc do tyłu.Może w ten sposób dowiemy się,czemu
dziewczyny musiały opuścić swoje rodzinne miasto i przenieść się w nowe miejsce?
A może dowiemy się tego później? Ten dzień również nie będzie dla nich
miły tak samo jak dla rodziny Lynch.Tutaj historia tak samo zaczyna się od fragmentu,w którym rodzina je
śniadanie.Mimo iż jest początek lata,rano w Londynie bywa bardzo zimno.
Kiedy wrócisz? – Zapytały się córki swojego ojca
Jak dobrze pójdzie to za 3 dni powinienem być znowu w domku –
oznajmił ojciec pakując się.Jego praca polegała
na tym, że musiał bardzo często wyjeżdżać w delegację.Ale nasze bohaterki (od
aut. Katy i Emily) przyzwyczaiły się do tego.Ojciec bardzo im ufał i nie bał
się zostawiać ich samych w domu na tak długi okres czasu.
Rodzina Clark – Katy Clark –
-Co dzisiaj robimy? – Zapytała się młodsza siostra jedząc
swoją kanapkę z szynką i pomidorem.
-No nie wiem,a co byś chciała robić? – Spytała się Emily
-Ja wybierałam wczoraj,dzisiaj jest twoja kolej – zaprotestowała Katy
-To w takim razie idziemy....do lasu na grzyby – zawołała radośnie dziewczyna biegnąc do swojego pokoju
-Ty się dobrze czujesz? Do lasu chcesz iść? – nasza młodsza bohaterka dalej nie kontaktowała
-No tak,zbieraj się – odpisnęła zszokowanej dziewczynie.Po 20 minutach wyszłyśmy z mieszkania i spacerkiem poszłyśmy do lasu. Ciekawe czy ona się ogóle zna na grzybach? Ale chodźmy.Kiedy zmęczone wracałyśmy do domu zobaczyłyśmy straszne zamieszanie wokół bloku, w którym mieszkamy. Kiedy tak stałyśmy nie wiedząc, co się dzieje,podszedł do nas funkcjonariusz.
-Czy panie mieszkają w tym bloku? – Zapytał szybko
-No nie wiem,a co byś chciała robić? – Spytała się Emily
-Ja wybierałam wczoraj,dzisiaj jest twoja kolej – zaprotestowała Katy
-To w takim razie idziemy....do lasu na grzyby – zawołała radośnie dziewczyna biegnąc do swojego pokoju
-Ty się dobrze czujesz? Do lasu chcesz iść? – nasza młodsza bohaterka dalej nie kontaktowała
-No tak,zbieraj się – odpisnęła zszokowanej dziewczynie.Po 20 minutach wyszłyśmy z mieszkania i spacerkiem poszłyśmy do lasu. Ciekawe czy ona się ogóle zna na grzybach? Ale chodźmy.Kiedy zmęczone wracałyśmy do domu zobaczyłyśmy straszne zamieszanie wokół bloku, w którym mieszkamy. Kiedy tak stałyśmy nie wiedząc, co się dzieje,podszedł do nas funkcjonariusz.
-Czy panie mieszkają w tym bloku? – Zapytał szybko
Nie mogłyśmy wydobyć z siebie głosu, więc pokiwałyśmy twierdząco
głowami.
-Przykro mi, ale..cdn..
piątek, 18 kwietnia 2014
Prolog :D
Katy Clark mieszka ze swoją starszą siostrą w Londynie. Obie wiodą cudowne życie, mają znajomych, dobrze
płatną pracę, szkołę. Lecz to szczęście zostanie im odebrane. Czy przeprowadzka
wpłynie na nie dobrze? Czy dadzą radę stawić czoło przeciwnością losu i nie podadzą
się w tej walce? Tego dowiecie się
wkrótce. A teraz wracamy do naszej drugiej rodziny. Jest to rodzina Lynch. Ich
sytuacja też zawiera pełno pytań. Czy dzieci poradzą sobie ze śmiercią rodziców?
Czy Ross przestanie się obwiniać o wypadek i znów zacznie żyć normalnie? A może jednak Rydel wyzna, co czuje do Ellington‘a?
Czy Ross poczuje coś do swojej przyjaciółki, a może zostaną tylko przyjaciółmi?
Czy Laura pomoże Rossowi? Jednocześnie dowiadując się o miłości Rockiego? Czy
wszyscy zaznają spokój i będą żyć długo i szczęśliwie jak to w bajkach bywa? Czytajcie,
jeśli chcecie poznać odpowiedzi na wszystkie pytania. Zapraszamy
Bohaterowie
Katy Clark:
Katy jest trochę nieśmiała, ale bardzo miła. Ma 17 lat. Od urodzenia mieszkała w Londynie, ale niedługo ma przeprowadzić się do LA.Uwielbia pisać piosenki. Gra na gitarze akustycznej i na perkusji. Jest też świetną tancerką.
Emily Clark:
Emily to starsza siostra Katy. Ma ona 19 lat. Gra na keybordzie i gitarze basowej. Jest bardzo poważną, ale zarazem wesołą osobą. Lubi imprezować.Nie wie co zrobiłaby bez swojej młodszej siostrzyczki.
Ross Lynch:
Rydel świetnie nadaje się na przyjaciółkę. Doskonale umie doradzić i wysłuchać.Jedyną dziewczyną w rodzinie oraz zespole. Jest miłą i pewną siebie osobą. Uwielbia grać na keybordzie. Potajemnie podoba jej się Ell. Zastępuje matkę.
Ellington Ratliff:
Katy jest trochę nieśmiała, ale bardzo miła. Ma 17 lat. Od urodzenia mieszkała w Londynie, ale niedługo ma przeprowadzić się do LA.Uwielbia pisać piosenki. Gra na gitarze akustycznej i na perkusji. Jest też świetną tancerką.
Emily Clark:
Emily to starsza siostra Katy. Ma ona 19 lat. Gra na keybordzie i gitarze basowej. Jest bardzo poważną, ale zarazem wesołą osobą. Lubi imprezować.Nie wie co zrobiłaby bez swojej młodszej siostrzyczki.
Ross Lynch:
Ross jest czasem lekkomyślny.Marzy o wielkiej miłość. Stara się pomagać innym, ale nie zawsze mu to wychodzi. Lubi się wygłupiać.Razem z rodzeństwem założył zespół. Gra na wielu instrumentach. Lubi spędzać czas z Laurą (ur. 29.12.1995r.)
Riker to najbardziej dojrzały chłopak z całego zespołu. Jest bardzo inteligentny; lubi się wygłupiać. Świetnie gra na gitarze basowej. Zawsze wszystkimi się opiekuje. Pełni funkcję ojca w rodzinie.
(ur. 8.11.1991r.)
Rydel Lynch:
Rydel świetnie nadaje się na przyjaciółkę. Doskonale umie doradzić i wysłuchać.Jedyną dziewczyną w rodzinie oraz zespole. Jest miłą i pewną siebie osobą. Uwielbia grać na keybordzie. Potajemnie podoba jej się Ell. Zastępuje matkę.
(ur. 8.8.1993r.)
Rocky to bardzo sympatyczny chłopak. Uwielbia się wygłupiać. Często zgrywa odważnego i rzeczywiście taki jest.
Gra na gitarze akustycznej i przez swoją rodzinę jest nazywany geniuszem muzycznym. Podoba mu się Laura.
(ur. 1.11.1994r.)
Ellington Ratliff:
Ell potrafi każdego doprowadzić do śmiechu. Jest wspaniałym przyjacielem.Uwielbia grać na perkusji. Zadaje się z rodziną Lynch od małego,jest traktowany jako ich brat.(ur. 14.4.1993r.)
Laura Marano:
Laura to bardzo miła osoba. Nie posiada ona rodzeństwa.Jest świetną przyjaciółką.
Najbardziej dogaduje się z Rydel. Nigdy nie chce nikogo skrzywdzić, dlatego czasem stawia dobro innych nad swoje. Uwielbia towarzystwo Ross'a
Najbardziej dogaduje się z Rydel. Nigdy nie chce nikogo skrzywdzić, dlatego czasem stawia dobro innych nad swoje. Uwielbia towarzystwo Ross'a
(ur. 29.11.1995r.)
---------------------------------------------------------------
Oto nasi bohaterowie. W trakcie pisanie pewnie pojawią się jacyś nowi.
Ale jak na razie to tyle.
Jeszcze Wam się nie przedstawiłam... Nazywam się Agnieszka :* (i prowadzę tego bloga z Kamilą, ale to już wiecie).
W najbliższym czasie pewnie pojawi się albo prolog albo rozdział 1.
Jeszcze zobaczymy <3 Zapraszamy do komentowania i do czytania <3
Zaczynamy :D
Hey wszystkim, mam na imię Kamila i prowadzę tego bloga razem z Agnieszką. W najbliższym czasie postaramy się wrzucić coś nowego. Zachęcamy do czytania i komentowania Za jakiś czas coś nowego wrzucimy :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)





