sobota, 12 lipca 2014
Nowa decyzja
Hey skarby. Podjełam decyzje nowy blog powstanie. Dziś wieczorem lub jutro rano na tej stronie pojawi się link. Będzie czekał na was gotowy prolog. Jeśli Wam się spodoba to komentujcie. Zdradze wam tylko jedno. . . blog będzie strasznie inny od wszystkich. Przepraszam, że nie podaje tego teraz . . . Lecz dopiero dzisiaj skończył się remont w moim pokoju. Jest straszne zamieszanie i nie mam jeszcze podłączonego kompa i internetu. Przepraszam
Kocham Was <33
środa, 9 lipca 2014
Nowy blog, Tak czy nie? XD
Proszę o przeczytanie do końca!!!
Hey wszystkim. Jak dobrze wiecie, lub też nie kilka dni temu odeszła Aga i ... tak szczerze mówiąc nie wiem jak wam to napisać. Najbliższego rozdziału przez kilka dni nie będzie, ponieważ tymczasowo straciłam wene i ochotę na kontynuowanie. Ale to nie koniec wieści. Zastanawiam się nad stworzeniem nowego bloga o R5 i Marano, ale nie wiem co wy o tym myślicie. Historia będzie opowiadała o przypadkowym spotkaniu bohaterów, porwaniu ,a także namiętnej miłości. Ale więcej o tym w prologu. Proszę zagłosujcie w ankiecie lub piszcie w komentarzach czy ma on powstać. Decyzja będzie ogłoszona 12 lipca o 12:00. Kocham Was <3
niedziela, 6 lipca 2014
Rozdział 24
Rodzina Ratliff - Ellington -
Nagle do pokoju wszedł Riker. Zaczął się drzeć i obudził Delly.
- Co? My tylko śpimy. Nie wiem Riker o co ci chodzi - powiedziała Delly
- W jednym łóżku?
- Tak jakoś zasnęliśmy. - odpowiedziałem
- No nic. Nieważne, róbcie sobie co chcecie, ale to, że reszta wyjechała, nie znaczy, że... Ech, nieważne.
Aha. I Ellington. Jeśli skrzywdzisz moją siostrę, to naprawdę pożałujesz.
- Co? My tylko śpimy. Nie wiem Riker o co ci chodzi - powiedziała Delly
- W jednym łóżku?
- Tak jakoś zasnęliśmy. - odpowiedziałem
- No nic. Nieważne, róbcie sobie co chcecie, ale to, że reszta wyjechała, nie znaczy, że... Ech, nieważne.
Aha. I Ellington. Jeśli skrzywdzisz moją siostrę, to naprawdę pożałujesz.
Trochę się przestraszyłem słów Rikera, ale jestem pewny, że nie skrzywdę Delly. Naprawdę ją kocham. Gdyby tak nie było to nie chodziłbym dzisiaj wraz z nią po tych wszystkich sklepach. To naprawdę była straszna męka. Ale zrobię wszystko, abym mógł być z Rydel, bo bardzo ją kocham.
Tylko boję się, że ona nie czuje do mnie tego samego, tylko chce, abyśmy pozostali przyjaciółmi... Ale gdyby tak było to przecież nie spalibyśmy teraz razem w jednym łóżku... No, ale w sumie to nie była jej decyzja, bo ja ją tu położyłem. Tylko jakby tak naprawdę było to czemu broniła mnie przed Rikerem?
No tak, w końcu ona się o wszystkich troszczy, więc nawet jakby do mnie nic nie czuła, to i tak by mnie przed nim obroniła...
No i właśnie dlatego ją kocham. Za tą jej opiekuńczość i ciepło i w ogóle. Ale za dużo by tu wymieniać. Ona jest po prostu doskonała.
Tylko boję się, że ona nie czuje do mnie tego samego, tylko chce, abyśmy pozostali przyjaciółmi... Ale gdyby tak było to przecież nie spalibyśmy teraz razem w jednym łóżku... No, ale w sumie to nie była jej decyzja, bo ja ją tu położyłem. Tylko jakby tak naprawdę było to czemu broniła mnie przed Rikerem?
No tak, w końcu ona się o wszystkich troszczy, więc nawet jakby do mnie nic nie czuła, to i tak by mnie przed nim obroniła...
No i właśnie dlatego ją kocham. Za tą jej opiekuńczość i ciepło i w ogóle. Ale za dużo by tu wymieniać. Ona jest po prostu doskonała.
Rodzina Lynch - Riker -
Nie spodziewałem się, że zastanę moją siostrę wraz z Ellem w łóżku. No, ale cóż różne rzeczy się zdarzają. Takie jest życie. Jednak przyrzekam, że jeśli Ellington zrani moją siostrę, to gorzko tego pożałuje.
A tak w ogóle to wiem, że kocham Katy. Słowa nie mogą wyrazić tego co do niej czuję. Lecz jestem trochę zmartwiony, bo wiem, że nadal czuję coś do Laury. Naprawdę nie chcę tego. Z Lau i tak nie będę, więc chcę być szczęśliwy z Katy. Niczego więcej nie pragnę, ale w takim razie muszę zapomnieć o Laurze... Jednak to jest dla mnie niemożliwe. Choćbym nie wiem co robił i tak to mi się nie uda. Ale może jednak, jeśli pobędę trochę z Katy, to ona pomoże mi o niej trochę zapomnieć.
No tak. Jasne... Przecież to niemożliwe, bo nawet jak mi się na chwilę uda, to jak ona przyjdzie do naszego domu z Rockym lub z Rossem, to wszystko wróci. Wszystkie wspomnienia i uczucia. I nasz pierwszy pocałunek...
Nie jestem na to gotowy, ale nie mam wyboru. Przecież nie zabronię im przyprowadzać Laury tutaj...
A tak w ogóle to wiem, że kocham Katy. Słowa nie mogą wyrazić tego co do niej czuję. Lecz jestem trochę zmartwiony, bo wiem, że nadal czuję coś do Laury. Naprawdę nie chcę tego. Z Lau i tak nie będę, więc chcę być szczęśliwy z Katy. Niczego więcej nie pragnę, ale w takim razie muszę zapomnieć o Laurze... Jednak to jest dla mnie niemożliwe. Choćbym nie wiem co robił i tak to mi się nie uda. Ale może jednak, jeśli pobędę trochę z Katy, to ona pomoże mi o niej trochę zapomnieć.
No tak. Jasne... Przecież to niemożliwe, bo nawet jak mi się na chwilę uda, to jak ona przyjdzie do naszego domu z Rockym lub z Rossem, to wszystko wróci. Wszystkie wspomnienia i uczucia. I nasz pierwszy pocałunek...
Nie jestem na to gotowy, ale nie mam wyboru. Przecież nie zabronię im przyprowadzać Laury tutaj...
Rodzina Lynch - Rocky -
To wszystko wina Rossa. Po co w ogóle zaczynał ten temat? Jakby wszystkich problemów było mało... Szczerze mówiąc, to już wolę, żeby Laura była z Rikerem, niż z Rossem, ale na to nawet nie ma szans. Laura chyba już podjęła decyzję... Nie rozumiem jak ona mogła wybrać "doskonałego" Rossa, który zachowuje się jak dziecko. Uważam, że powinna sobie wybrać kogoś trochę starszego, ale mimo to szanuję jej decyzję. Jeśli uważa, że będzie szczęśliwa z Rossem, to dobrze, ale jestem przekonany, że nie uda się jej z nim chodzić zbyt długo, przez jego zachowanie.
Rodzina Marano - Laura -
Kiedy się obudziłam, postanowiłam napisać do najstarszego z braci Lynch, czy mnie odwiedzi. Jednak Riker długo nie odpisywał, więc postanowiłam, że wezmę prysznic i się ubiorę. Tak, więc po skorzystaniu z toalety, stwierdziłam, że ubiorę na siebie dość luźne ciuchy.
Następnie podeszłam do swojego telefonu, aby sprawdzić czy Riker odpisał. Jednak okazało się, że prawdopodobnie jeszcze nie przeczytał mojego smsa, bo nie uzyskałam odpowiedzi. Tak, więc poszłam zrobić sobie śniadanko. Usmażyłam jajecznicę, a kiedy skończyłam już jeść usłyszałam, że mój telefon pika. Pobiegłam szybko na górę, aby sprawdzić, co Riker mi odpisał. Jednak okazało się, że nie może do mnie przyjść dzisiaj, ale obiecał, że wpadnie jutro... Było mi smutno, więc stwierdziłam, że muszę iść na zakupy. Postanowiłam, że zadzwonię do Rydel, ale kiedy już miałam to zrobić, przypomniało mi się, że przecież wczoraj podobno była na zakupach z Ellingtonem. Ciekawe, jak on to przeżył...
C.D.N
--------------------------
No i mamy 24 rozdział :)
Przepraszam, że dzisiaj, ale nie wczoraj... Ostatnio brak mi weny.
Chciałam coś do niego dodać, aby był wyjątkowy, ponieważ to już ostatni napisany przeze mnie.
No, ale cóż... nie wyszło.
Przykro mi, ale odchodzę z bloga.
Ale macie Kamilę, która pisze dużo lepiej ode mnie i na pewno ma mnóstwo wspaniałych pomysłów.
Na pewno będę wpadać na bloga jako czytelniczka. Mam nadzieję, że Kamila znajdzie kogoś do pomocy, więc jeśli ktoś jest zainteresowany współpracą, to piszcie do niej :)
Żegnajcie, mam nadzieję, że mi wybaczycie <3
środa, 2 lipca 2014
Rozdział 23
Rodzina Ratliff - Ellington -
-Długo jeszcze?
-Obiecuję, że jeszcze jeden sklep i wracamy. - podeszła do mnie i mnie lekko objęła.
-No dobrze...co jeszcze musisz kupić? - zapytałem trochę uszczęśliwiony jej ostatnimi słowami.
-Stanik
-Co? Czy tobie się nie pomyliło? - trochę się zszokowałem. Nie odpowiedziała na moje pytanie tylko pociągła mnie w kierunku sklepu z bielizną. Po kilku minutach znalazła to czego szukała.
-I co sądzisz o tym? - powiedziała, machając mi przed oczami czymś różowy.
-Jest dobry, możemy już iść?
-Nie, teraz muszę go przymierzyć.
-Przymierzysz w domu. Jak będzie zły to go oddasz.
-No skoro tak mówisz.
-Tak! Wreszcie wracamy - po ciężkich, naprawdę ciężkich zakupach wracamy do domku. Nie wiem jak dziewczyny to wytrzymują.
-Ja idę zrobić ci coś do jedzenia. Za chwilę wracam - powiedziała dziewczyna i znikła w kuchni.
-Rodzina Lynch - Rydel -
Mimo iż kocham zakupy z moim bratem, ciekawsze są z Ellem. Po kilku minutach danie było gotowe.
-Co mi przygotowałaś słonko? - usłyszałam głos mężczyzny dobiegajacy z salonu.
-Słonko? Serio? Makaron z truskawkami - po zjedzonym posiłku mieliśmy chwilę dla siebie.
-Chodź - powiedziałam chwytając chłopaka za rękę i ciągnąc w stronę mojego pokoju. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
-Co zamierzasz robić?
-Na początku się przebrać, a potem możemy obejrzeć jakiś film
Rodzina Lynch - Ross -
Od kilku godzin siedzimy już w samolocie, za chwilę powinniśmy wylądować. Muszę znaleźć jakiś sposób, aby wrócić do domu. Moje rozmyślenia przerwał Rocky
-Też o niej myślisz? - wiem doskonale o kogo chodzi, ale nie będę się przyznawać do tego.
-O kogo chodzi?
-A Laurusie - Też za nią tęskni. Możliwe, że kocha ją nawet tak mocno jak ja, ale i tak będzie moja.
-Nie mów tak do niej kurwa - słysząc jego słowa, trochę się wkurwiłem, nie będzie tak o niej mówił. Tylko ja tak mogę!
-Uspokój się - do końca lotu, żaden nie odezwał się do drugiego. Siedzieliśmy po prostu w ciszy.
Rodzina Ratliff - Ellington -
-Już jestem - usłyszałem głos mojej Delly. Kiedy podniosłem wzrok nie mogłem się od niej oderwać. Mimo iż miała zwykłą koszulkę i ciemne spodnie wyglądała zajebiście.
-Czemu mi się tak przyglądasz? - chyba to zauważyła
-Ponieważ pięknie wyglądasz, chodź tu do mnie - wyznałem zgodnie z prawdą. Po chwili znajdowała się obok mnie na łóżku. Po drodze, zgasiła jeszcze światło aby lepiej się oglądało. Mnie od razu poniosły myśli. Gdyby tak... ona...ja... i to mięciutki łóżko...
-Ellington!!!
-Tak? Zamyśliłem się...
-A o czym tak myślałeś?
-Raczej o kim.
-Co oglądamy? - szybko zmieniła temat, widać było ,że nie chce już o tym rozmawiać.
-A nawet nie wiem... włączyłem pierwsze co było na stronie. Już ci mówię "Silent Hill".
-Jakaś dziwna ta nazwa. Mogę położyć ci się na kolanach? Będzie się lepiej mi oglądało.
-No wskakuj - laptopa położyłem na stoliku znajdującym się kawałek dalej. Po niecałych dwóch godzinach film się skończył.
-I co o nim myślisz? Ja jak mam być szczery to go nie rozumiem do końca - zacząłem rozmowę, jednak po chwili zorientowałem się, że dziewczyna nie reaguję na moje słowa.
-Delly, kochanie - zacząłem nią lekko potrząsać. Ale to nic nie dało. To oznacza, że nie mam innego wyjścia. Podniosłem delikatnie dziewczynę i położyłem pod cieplutką kołderką. Ale raczej nie może spać w takim stroju i biżuterii. Najdelikatniej jak tylko mogłem, ściągnąłem z niej spodnie. Z tym miałam mały kłopot, ale dałem radę. Koszulkę, a także ciepłe skarpetki i resztę dodatków. Nie miałem zbytni siły i ochoty na szukanie jej piżamy, dlatego nałożyłem na nią swoją koszulkę. A sam położyłem się koło niej i pocałowałem w policzek.
-Śpij dobrze kochanie... - chwilę później sam usnąłem wtulając się w blondynkę...
Rodzina Lynch - Riker -
Wróciłem przed chwilę do domu, jaka cisza gdy nie ma tych grubasów.
-Delly? - kzyknąłem lecz nikt mi nie odpowiedział. Postanowiłem udać się do jej pokoju. Wszedłem po cichu na wypadek gdyby spała i delikatnym ruchem włączyłem światło... Widok, który tam zastałem strasznie mnie zdziwił i jednocześnie zdeerwował.
-Co ty kurwa robisz z moją siostrą?!!...
-Długo jeszcze?
-Obiecuję, że jeszcze jeden sklep i wracamy. - podeszła do mnie i mnie lekko objęła.
-No dobrze...co jeszcze musisz kupić? - zapytałem trochę uszczęśliwiony jej ostatnimi słowami.
-Stanik
-Co? Czy tobie się nie pomyliło? - trochę się zszokowałem. Nie odpowiedziała na moje pytanie tylko pociągła mnie w kierunku sklepu z bielizną. Po kilku minutach znalazła to czego szukała.
-I co sądzisz o tym? - powiedziała, machając mi przed oczami czymś różowy.
-Jest dobry, możemy już iść?
-Nie, teraz muszę go przymierzyć.
-Przymierzysz w domu. Jak będzie zły to go oddasz.
-No skoro tak mówisz.
-Tak! Wreszcie wracamy - po ciężkich, naprawdę ciężkich zakupach wracamy do domku. Nie wiem jak dziewczyny to wytrzymują.
-Ja idę zrobić ci coś do jedzenia. Za chwilę wracam - powiedziała dziewczyna i znikła w kuchni.
-Rodzina Lynch - Rydel -
Mimo iż kocham zakupy z moim bratem, ciekawsze są z Ellem. Po kilku minutach danie było gotowe.
-Co mi przygotowałaś słonko? - usłyszałam głos mężczyzny dobiegajacy z salonu.
-Słonko? Serio? Makaron z truskawkami - po zjedzonym posiłku mieliśmy chwilę dla siebie.
-Chodź - powiedziałam chwytając chłopaka za rękę i ciągnąc w stronę mojego pokoju. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
-Co zamierzasz robić?
-Na początku się przebrać, a potem możemy obejrzeć jakiś film
Rodzina Lynch - Ross -
Od kilku godzin siedzimy już w samolocie, za chwilę powinniśmy wylądować. Muszę znaleźć jakiś sposób, aby wrócić do domu. Moje rozmyślenia przerwał Rocky
-Też o niej myślisz? - wiem doskonale o kogo chodzi, ale nie będę się przyznawać do tego.
-O kogo chodzi?
-A Laurusie - Też za nią tęskni. Możliwe, że kocha ją nawet tak mocno jak ja, ale i tak będzie moja.
-Nie mów tak do niej kurwa - słysząc jego słowa, trochę się wkurwiłem, nie będzie tak o niej mówił. Tylko ja tak mogę!
-Uspokój się - do końca lotu, żaden nie odezwał się do drugiego. Siedzieliśmy po prostu w ciszy.
Rodzina Ratliff - Ellington -
-Już jestem - usłyszałem głos mojej Delly. Kiedy podniosłem wzrok nie mogłem się od niej oderwać. Mimo iż miała zwykłą koszulkę i ciemne spodnie wyglądała zajebiście.
-Czemu mi się tak przyglądasz? - chyba to zauważyła
-Ponieważ pięknie wyglądasz, chodź tu do mnie - wyznałem zgodnie z prawdą. Po chwili znajdowała się obok mnie na łóżku. Po drodze, zgasiła jeszcze światło aby lepiej się oglądało. Mnie od razu poniosły myśli. Gdyby tak... ona...ja... i to mięciutki łóżko...-Ellington!!!
-Tak? Zamyśliłem się...
-A o czym tak myślałeś?
-Raczej o kim.
-Co oglądamy? - szybko zmieniła temat, widać było ,że nie chce już o tym rozmawiać.
-A nawet nie wiem... włączyłem pierwsze co było na stronie. Już ci mówię "Silent Hill".
-Jakaś dziwna ta nazwa. Mogę położyć ci się na kolanach? Będzie się lepiej mi oglądało.
-No wskakuj - laptopa położyłem na stoliku znajdującym się kawałek dalej. Po niecałych dwóch godzinach film się skończył.
-I co o nim myślisz? Ja jak mam być szczery to go nie rozumiem do końca - zacząłem rozmowę, jednak po chwili zorientowałem się, że dziewczyna nie reaguję na moje słowa.
-Delly, kochanie - zacząłem nią lekko potrząsać. Ale to nic nie dało. To oznacza, że nie mam innego wyjścia. Podniosłem delikatnie dziewczynę i położyłem pod cieplutką kołderką. Ale raczej nie może spać w takim stroju i biżuterii. Najdelikatniej jak tylko mogłem, ściągnąłem z niej spodnie. Z tym miałam mały kłopot, ale dałem radę. Koszulkę, a także ciepłe skarpetki i resztę dodatków. Nie miałem zbytni siły i ochoty na szukanie jej piżamy, dlatego nałożyłem na nią swoją koszulkę. A sam położyłem się koło niej i pocałowałem w policzek.
-Śpij dobrze kochanie... - chwilę później sam usnąłem wtulając się w blondynkę...
Rodzina Lynch - Riker -
Wróciłem przed chwilę do domu, jaka cisza gdy nie ma tych grubasów.
-Delly? - kzyknąłem lecz nikt mi nie odpowiedział. Postanowiłem udać się do jej pokoju. Wszedłem po cichu na wypadek gdyby spała i delikatnym ruchem włączyłem światło... Widok, który tam zastałem strasznie mnie zdziwił i jednocześnie zdeerwował.
-Co ty kurwa robisz z moją siostrą?!!...
C.D.N
- - - - -- - - - -
Przepraszam, za tak krótki rozdział. Ale w moim domu od miesiąca jest remont mojego pokoju i jest spore zamieszanie.
Czekamy na wasze komentarze.
Kochamy Was <3
- - - - -- - - - -
Przepraszam, za tak krótki rozdział. Ale w moim domu od miesiąca jest remont mojego pokoju i jest spore zamieszanie.
Czekamy na wasze komentarze.
Kochamy Was <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)