niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 6

Rodzina Marano -Laura-

-Ross, o co ci chodzi?
-Myślałem, że mnie kochasz, że zależy ci na mnie, a ty... Jak mogłaś Laura, jak mogłaś?
-Ross! Przesadzasz! Przecież my nic takiego nie robimy... Nie wiem o co ci chodzi... Przecież my nawet nie jesteśmy razem!!! A nawet jeśli bylibyśmy to i tak nie powinieneś się tak zachowywać...
Bo nawet jak będę miała chłopaka, to nadal będę się przyjaźnić z innymi.
Jestem pewna, że byłbyś zły, gdybym miała chłopaka, który zabraniałby ci się ze mną spotykać!!!
-Laura, ja...
-Nie Ross. Mam cię dosyć najlepiej idźcie już obaj!!! I powiedzcie Rikerowi, żeby tutaj przyszedł. Albo nie!!! Bo przecież Ross i tak będzie o niego zazdrosny...
W takim razie po prostu dajcie mi spokój i tyle!!!

Ross strasznie mnie zdenerwował, ale było mi szkoda Rockiego, bo on przyszedł  mnie tylko pocieszyć. A Ross oczywiście musiał wszystko zepsuć...Wzięłam książkę, koc i inne potrzebne rzeczy, ubrałam zielone bikini i poszłam na plażę. Właśnie tam postanowiłam spędzić cały dzień.

Rodzina Lynch -Rocky-
-Gratuluję Ross!!! Dlaczego ty jesteś zawsze taki zazdrosny? Fajnie, że wszystko zepsułeś! Teraz przez ciebie Laura jest wkurzona i smutna... I co jesteś zadowolony?
-Nie...
-To przynajmniej tyle! Nie chce mi się już z tobą rozmawiać.

Byłem bardzo zły na Rossa... Owszem podoba mi się Laura, ale tak w zasadzie mi większość dziewczyn się podoba... Jednak ona jest wyjątkowa. Poza tym Laura kocha tylko Rossa, ale patrząc teraz na zachowanie mojego młodszego braciszka raczej na razie nie powinni być razem...
Nie rozumiem go... Najpierw flirtuje z Katy i Emily, a teraz jest zazdrosny o Laurę... Nawet zastanawiałem się czy nie powiedzieć Laurze, ale nie chciałem jej zranić...

Kiedy doszliśmy do domu zobaczyliśmy jak nasze rodzeństwo je śniadanie i rozmawia.
-Riker? Możemy chwilę porozmawiać?
-Tak, a o co chodzi?
-Chodź, na górze ci powiem...
Kiedy doszliśmy na górę, zacząłem rozmowę.
-Czy ty wiesz co się dzisiaj stało? - zapytałem go i zacząłem opowiadać o wydarzeniach dzisiejszego poranka.
Kiedy już skończyłem Riker był w niezłym
szoku.
-Nie wiedziałem, że Ross jest aż tak zazdrosny o Laurę... Ale w takim razie trzeba jej powiedzieć...
-Ale co ty jej chcesz mówić?
-Dzisiaj idziemy do Katy i Emily...
Wczoraj się umówiłem... Jestem pewny, że w ich towarzystwie Ross szybko zapomni o Laurze... Otóż mam pewien plan - powiedział Riker i zaczął mi opowiadać co wymyślił...
Byłem trochę zaskoczony. Nie znałem Rikera od tej strony. Nie był to jakiś niezwykły plan, ale zawsze coś...

Rodzina Lynch -Rydel-

O całej sytuacji dowiedziałam się od Rikera... Dzisiaj mamy się wybrać do dziewczyn. Riker powiedział mi, że ma pewien plan co do Rossa. Ale kiedy zapytałam jaki odpowiedział mi, że to tajemnica... Chyba wolę nie wiedzieć o co
chodzi, ale w sumie Riker i szatański plan... Nie jakoś mi się nie wydaje... Ale podobno ma w tym też uczestniczyć Rocky... Nie wiem co mam o tym myśleć...

Cały dzień spędziliśmy na oglądaniu filmów. Kiedy dochodziła już godzina 18:00, postanowiliśmy udać się do domu Katy i Emily.

Rodzina Clark -Katy-

Kiedy weszłam do pokoju,  okazało się, że moja siostra jest już gotowa.
-Emily, chodź na śniadanie, bo później trzeba trochę ogarnąć to wszystko...
-Jakbym słyszała siebie...
-No chodź już i nie marudź!
-Idę, idę. Co ty taka nerwowa?

Po zjedzonym śniadaniu posprzątałyśmy w pokoju i stwierdziłyśmy, że mamy jeszcze trochę czasu, więc postanowiłyśmy, że pooglądamy filmy.
Około 17:00 nasza ciocia powiedziała nam, że musi już iść do pracy.
Po około godzinie od wyjścia naszej cioci
usłyszałyśmy dzwonek do drzwi, więc poszłyśmy otworzyć.
W drzwiach zastałyśmy Rossa, Rikera,  Rockiego,  Rydel i Ella.
-Ryland nie mógł przyjść, bo powiedział, że już wcześniej zaprosił do siebie kolegę -powiedziała Rydel
-Spoko, może jakoś to przeżyjemy - odparła Emily i zaprosiłyśmy naszych gości do środka.

-To co zaplanowaliście? - zapytałam naszych gości
-Macie jakąś pustą butelkę - zapytał Rocky
-Chodź ze mną do kuchni.

Po chwili szukania znalazłam jedną butelkę. Niestety była ona pełna.
-Łap to! -powiedziałam i rzuciłam mu butelkę z wodą
-Ale wiesz, że ta butelka jest pełna?
-Tak, wiem. Dlatego będziesz musiał to wypić...
-Nie żeby coś, ale tutaj jest chyba z litr wody... Nie masz jakiejś mniejszej.
-Nie... No dalej pij Rocky!

Kiedy Rocky opróżnił butelkę, wróciliśmy do salonu, gdzie znajdowała się reszta.
-Co tak długo wam to zajęło? - zapytała Rydel
-Rocky nie chciał wypić wody z tej butelki...
-Okej, zaczynajmy - powiedział Riker i puścił oczko do Rockiego.
-Hej, chwila!!! Poczekajcie! Gramy na zadania czy jak?
-Na zadania - odpowiedział Rocky
-Kto zaczyna? - spytał Ellington
-Ja mogę - powiedział Riker i zakręcił butelką
Wypadło na Rossa...
-Braciszku twoje zadanie to pocałować Katy. - powiedział zadowolony Riker
Ross powoli przybliżył się do mnie i delikatnie wpił się w moje usta.
-Okej Ross, teraz ty kręcisz - powiedział Riker, a Ross niechętnie oderwał się ode mnie.
Wypadło na Rydel.
-Nie będę wredny, więc powiem tak, twoje zadanie polega na tym, że musisz wyjść przed dom i przez minutę krzyczeć "Ross to najlepszy brat na świecie"
Tak więc wyszliśmy wszyscy przed dom, aby zobaczyć krzyczącą Rydel.
Kiedy dziewczyna wykonała już swoje zadanie wróciliśmy z powrotem do domu.
Kiedy Rydel zakręciła, butelka wskazała na mnie.
-Twoje zadanie to pocałować Rockiego.
Kiedy Rydel wypowiedziała te słowa, wszyscy momentalnie spojrzeli na Rossa...
Widać, że nie był z tego zadowolony.
Tak, więc podeszłam do Rockiego i ledwo musnęłam jego usta.
Kiedy wróciłam na swoje miejsce Riker szepnął do mnie, że Ross jest zawsze taki zazdrosny. Po cichu się zaśmiałam, ale najwyraźniej wszyscy to usłyszeli,  bo momentalnie skierowali swój wzrok na mnie.
-O co wam wszystkim dzisiaj chodzi? - zapytał wkurzony Ross i wyszedł z naszego domu.
Podbiegłam do Emily i powiedziałam jej, żeby zrobiła pozostałym coś do jedzenia. Potem wybiegłam z domu w poszukiwaniu Rossa. Kiedy wychodziłam słyszałam jeszcze jak Rydel pytała się Rikera o jakiś plan. Nie wiedziałam o co chodzi, ale w tej chwili zależało mi tylko na tym, aby znaleźć Rossa...

Kiedy zauważyłam chłopaka od razu podbiegłam do niego, ale nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu go pocałowałam...
-Ross, przepraszam...
-Nie, to nie twoja wina... Jestem po prostu zbyt nerwowy i...
-Już nic nie mów. Wróćmy po prostu do domu.
-Jakoś nie chce z nimi rozmawiać. Wracam do swojego domu i mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe, ale muszę po prostu to wszystko przemyśleć.
-Jasne, że nie mam ci tego za złe - przytuliłam go i odeszłam do mojego domu
Kiedy wracałam przypomniało mi się, że Ross nie ma jeszcze mojego numeru, więc napisałam mu smsa:

Baw się dobrze :*
Twoja Katy

-I co? -spytała Emi, kiedy tylko weszłam do domu
-Ross wrócił do siebie.
-My też będziemy się już zbierać - powiedział Riker
-Ale ja jeszcze jem - powiedział Rocky
-Idziemy młody! - odpowiedział mu Riker i odciągnął go od jedzenia
-Papa dziewczyny! - krzyknął Rocky na odchodne
-Papa!!!

------------------------------------------
No i mamy rozdział 6 ♥
Czekamy na Wasze komentarze :*
I dziękujemy wszystkim,którzy czytają i komentują :)

Słuchaliście kiedyś tej piosenki? 
Świetnie nadaje się do tego rozdziału XD  








3 komentarze:

  1. Coo! Jestem wkurzona! Ross pocałował Katy? Chyba cie coś walneło! Aż mi ciarki przeszły w tym momencie.. Ale jak pocałowała Katy Rockyego to już nie. Nie rób mi z Ross''a i Katy. Pary.. ! OK?!

    OdpowiedzUsuń
  2. To Katy pocałowała Rossa. Zapraszamy na kolejny rozdział. Jak zareaguje Laura kiedy zobaczy tą sytuację? Zapraszamy do czytania XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaha... Ciekawy blog, nie ma co ;) :D

    OdpowiedzUsuń