-Czyli nadal Ci na mnie zależy?
-Nie... Tak... No może troszkę, ale to nie znaczy, że pochwalam twoje zachowanie. Przecież nie możesz tak po prostu uciekać ze stacji, tylko po to, żeby mnie zobaczyć i porozmawiać, bo w sumie podejrzewam, że właśnie po to to zrobiłeś. Mam rację?
-Tak. Zresztą co to za różnica. Jakoś nie chce mi się jechać na ten biwak.
-Ale teraz pojedziesz - wtrąciła się Rydel.
-Nie, proszę cię Delly. Kupię ci nawet jakąś sukienkę, czy co tam będziesz chciała, ale nie każ mi tam jechać, proszę...
-Wykluczone, Ross musisz się z Rikerem pogodzić. A poza tym, to chciałam spędzić z Laurą trochę czasu. W końcu ona jest nie tylko twoją przyjaciółką, ale także też moją, więc sorki Ross, ale teraz jest moja kolej. A jeżeli chodzi o tą sukienkę, to oczywiście możesz mi ją kupić, ale na biwak i tak jedziesz.
Kiedy Delly skończyła mówić od razu zobaczyłyśmy Rockiego, który właśnie wszedł do domu i podszedł do nas.
-To jak? Jedziemy? - zapytał, a w tym czasie Rydel popchnęła na niego Rossa
-Tak, Ross jest gotowy i już nie ucieknie - odpowiedziała dziewczyna zamiast blondyna
Kiedy chłopcy już pojechali, dokończyłyśmy oglądać film. Jednak cały czas coś mnie dręczyło. Mianowicie Ross. Nic nie rozumiem. Z jednej strony, na każdym kroku pokazuje, że mu na mnie zależy. Bo przecież na każdym kroku, kiedy widział mnie z którymś z jego braci pokazywał jak bardzo jest zazdrosny. Ale z drugiej strony przecież już mnie kilka razy zranił... Naprawdę nie wiem, co mam zrobić. Bo jestem pewna swojego uczucia. Kocham go, ale boję się tego, że on kolejny raz mnie zrani.
-Delly? Jestem zagubiona... - powiedziałam, kiedy film się skończył.
-Chodzi o Rossa?
-Tak...
-Laura, wiem, że go naprawdę kochasz, i że on kocha ciebie, ale sama musisz jeszcze raz to wszystko na spokojnie przemyśleć, bo nie chcę, żebyś przez niego kolejny raz cierpiała. Niestety, ale bardzo dobrze znam Rossa i... Po prostu on może ci obiecać, że cię nie zrani, ale niestety niekoniecznie mu się to uda. Jednak wiem, że na pewno będzie się starał...
Ale dochodzi do tego jeszcze jedna osoba. Katy... Niestety, ale nie tylko ty jesteś zagubiona. Ross też jest. Niby teraz walczy o ciebie, ale z nim nigdy nic nie wiadomo. Może Katy to tylko jego zauroczenie? A może nie...
-Na razie ustaliłam z Katy, że będziemy unikać Rossa. No i w sumie jest mi trochę głupio, bo niby jej to obiecałam, ale nie do końca się do tego stosuję.
-Akurat w tym się z tobą nie zgadzam. Przecież to Ross co chwilę cię śledzi...
Rodzina Lynch - Rydel -
Czuję się trochę winna. Bo gdybym wcześniej nie powiedziała Rossowi, że Laura będzie u nas w domu, to pewnie by tutaj nie przyszedł. Kiedy chłopcy wrócą z biwaku, muszę koniecznie porozmawiać z Rossem, bo nie może tak być. Musi wybrać z kim chce być. Tylko nie wiadomo, czy dziewczyna którą wybierze będzie chciała z nim być... Bo Laura nie jest do końca przekonana, a co do Katy, to nie wiem, ale wydaje mi się, że tak jak każda dziewczyna chce być po prostu tą jedyną.
Rodzina Lynch - Rocky -
Ross sobie po prostu uciekł i myślał, że po niego nie wrócimy... Taa oczywiście. Przecież to oczywiste, że ja też chciałbym pobyć trochę z Laurą, a nie jechać na ten biwak. Jak dla mnie ten pomysł jest trochę bez sensu. Niby Rydel chciała, aby Riker i Ross się pogodzili, ale przecież oni nie są skłóceni, więc po co to wszystko. Prawda jest taka, że Ross jest za bardzo zazdrosny o Laurę, więc niezależnie z jakim chłopakiem, by ją widział, i tak by się zdenerwował. Taka jest prawda... Więc zgody praktycznie nie będzie, bo ja nie zamierzam odpuścić. A jeśli chodzi o Rikera, to przecież mu podoba się Emily, a nie Laura, więc tutaj problemu nie widzę. Problem jak zawsze stanowi tylko Ross.
Rodzina Clark - Katy -
-Emi! - krzyknęłam i natychmiast wpadłam do pokoju.
-Czemu się tak drzesz?
-Dzisiaj idziemy z naszą ciocią do pracy, bo jej koleżanka się rozchorowała i nie ma kto jej pomóc przy zwierzakach.
-Ojejku, ale super. No to w takim razie musimy się przygotować. No, więc chodźmy na śniadanie.
Po zjedzonym śniadaniu wraz z ciocią udałyśmy się do schroniska. I ja i Emily uwielbiamy zwierzęta. Ale kiedy zobaczyłyśmy te wszystkie psy, które swoimi smutnymi oczkami patrzyły na nas, zrobiło nam się trochę smutno.
Jednak, że szczególnie spodobał mi się jeden. Na imię miał Ruffie. Patrzył na mnie swoimi ślicznymi oczkami. Wtedy zrobiło mi się go strasznie żal... No, ale może ciocia zgodzi się na jego adopcję. Jeszcze nigdy nie miałam psa... Wiem, że Emily też zawsze o tym marzyła. Najchętniej zaadoptowałabym wszystkie te słodkie zwierzaki. Ale tak się niestety nie da...Kiedy powiedziałam o swoim pomyśle Emily ona od razu stwierdziła, że to fajny pomysł i powiedziała, że ciocia na pewno się zgodzi...
-------------------------
No i mamy kolejny rozdział <3
Liczymy, że będzie trochę komentarzy.
BOMBA! Czekam na nexta. - I'm R5er.
OdpowiedzUsuńOkey xd
UsuńWow! Super! Czekam na nexta!
OdpowiedzUsuńCudny
OdpowiedzUsuńDzięki :)
UsuńRozdział jest zarąbisty!
OdpowiedzUsuńWszystko zaczyna się coraz bardziej mieszkać i coraz bardziej chcę następne rozdział!!!! <3
Dawajcie szybko next!
Będzie jeszcze bardziej namieszane Xd
UsuńEj mój piesek nazywa się Rufi :P :D
OdpowiedzUsuńMamy wyczucie XD Mój "Eliza" XD
Usuń