Kiedy tylko wszedłem usłyszałem krzyk Delly.
-Ross... w tej chwili do mnie! Mogę wiedzieć co to wszystko oznacza?! Obaj z Rikerem wyglądacie jakby was kombajn przejechał.
-Pokłóciliśmy się tak troszeczkę - zacząłem się tłumaczyć.
-Troszeczkę?! Cały dywan jest w salonie zakrwawiony!! Co się wydarzyło?
-No dobrze powiem prawdę pobiliśmy się z Rikerem o Laurę.
-O Laurę... a czemu ona jest temu winna?
-Bo poszła z Rikerem na randkę!
Rodzina Lynch - Rydel -
-Czyli to był ten plan - zaczęłam gadać do siebie
-Jaki plan? - zapytał nagle Ross. Całkowicie zapomniałam, że stoi tuż obok i wszystko słyszy. Postanowiłam udać, że nie wiem o co chodzi
-Co...jaki plan? O czym ty mówisz?
-Powiedziałaś ,że "to był ten plan".
-Wydawało ci się, zmęczony jesteś. Idź się połóż.
-Okey, już idę. A no właśnie, co robiłaś dzisiaj z Ellem?
-Kupowałam sukienkę, chcesz zobaczyć? - zapiszczałam uradowana
-Nie, nie. Zmęczony jestem - powiedział udając się w stronę swojego pokoju
-Dobranoc
-Biedny Ell... ile on przeżył dzisiaj z tobą. Mogłem nie zostawiać go samego.
-Mówiłeś coś? - zapytałam mojego brata, choć wszystko dokładnie słyszałam.
-Że cię kocham siostrzyczko.
Rodzina Marano - Laura -
Po wczorajszy wieczorze...którego raczej tak prędko nie zapomnę szybko usnęłam. Ledwo doszłam do domu. Ciekawe czy Rikerowi się nic nie stało. Ross nie był raczej zadowolony kiedy nas zobaczył. Postanowiłam napisać do Rikera.
-Hey Rik, nic się tobie nie stało po wczorajszym?
-Hey Lau. Nawet że nie, mam tylko trochę siniaków, ale poza tym nic poważnego. Rydel zaprasza Cię do nas na nocowanie. :)
-A co ty będziesz wtedy robił?
-Wysyła nas na biwak, abyśmy się "pogodzili". Czyli będziecie miały chatę tylko dla siebie. Zgadzasz się? :)
-No nie wiem.
-I tak wiem, że się zgodzisz. Bądź u nas o 15:00.
-No dobra, zgadzam się :)
-Mówiłem. musimy powtórzyć kiedyś naszą "randkę" była bardzo przyjemna do czasu :)
Na tego sms już nic nie odpisałam, postanowiłam wybrać strój w którym wybiorę się do mojej przyjaciółki. Nie będę chyba cały czas chodziła w piżamce.
Rodzina Clark - Katy -
Bardzo ciekawi mnie co zaszło między Emi i Rockim. Od wieczora jest bardzo rozpromieniona, cały czas się uśmiecha. Ale wrócimy do tego później. Weszłam właśnie do kuchni, gdzie zastałam moją ciocię. Robiła śniadanie. Bardzo dawno jej nie widziałam mimo iż mieszkamy pod jednym dachem.
-Dzień dobry ciociu - zaczęłam
-Cześć Katusiu - odpowiedziała rozbawiona. Jak ja nie lubię kiedy mówi do mnie Katusiu, dalej myśli, że jestem małą dziewczynką.
-Co u ciebie ciociu?
-Mam bardzo ważną sprawę dzisiaj do załatwienia i potrzebuję waszej pomocy.
-O co chodzi?
-Moja koleżanka z pracy się rozchorowała i nie ma mi kto pomóc przy zwierzakach w schronisku. Mogłybyście mi pomóc i pojechać dzisiaj ze mną do pracy?
-Oczywiście, że tak! Przecież wiesz jak uwielbiamy zwierzaki - pisnęłam rozbawiona. -Idź powiedz o tym Emi jak możesz, a ja w tym czasie zrobię wam śniadanie.
-Ok.
Rodzina Lynch - Rydel -
-Dochodzi już godzina 14:00, chłopaki zbierajcie się. Już musicie jechać.
-Co ty w tym czasie będziesz robiła sama w domu? Przez 2 dni? - zaczął rozmowę Ross
-Nie będę sama... Laura do mnie przychodzi nocować.
-Laura będzie tu nocowała? Riker, mogę zostać w domu i przypilnować dziewczyn aby nic im się nie stało? - zapytał ożywiony Ross
-O nie mój drogi ty jedziesz z nami - do naszej rozmowy dołączyć się Riker
-Muszę?
-Tak!-Bawcie się dobrze, spotkamy się dopiero jutro wieczorem - pomachałam im kiedy wsiadali do samochodu. Chwilę później usłyszałam dzwonek do drzwi. Przypuszczałam, że będzie to Laura lecz moje przypuszczenia mnie zawiodły. Przyszedł listonosz. Ledwo doszłam do salonu usłyszałam kolejny odgłos dzwonka. Tym razem to musi być Laura. Kiedy otworzyłam drzwi stała za nimi brunetka. Ubrana była w śliczny sweterek. Po przywitaniu się poszłyśmy do salonu w celu oglądania przygotowanego filmu. Zdecydowałyśmy się na "Listy do M". W połowie filmu zadzwonił mój telefon. Dzwonił Riker. Powoli odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha. Od razu usłyszałam spanikowany głos brata.
-Rydel, Rossa nie ma!!
-Jak to Rossa nie ma?! - zaczęłam sama panikować.
-No nie ma, zatrzymaliśmy się na stacji w celu zatankowania. A on w tym czasie rozpłynął się w powietrzu - tłumaczył Riker
Rodzina Marano - Laura -
Delly właśnie gadała z Rikerem przez telefon. Kiedy się rozłączyła zaczęła mi wszystko tłumaczyć. Bardzo panikowałyśmy co się stało. Dzwoniłam do niego jak opętana, ale nie odbierał. Nagle usłyszałyśmy głos otwieranych drzwi. Szybko udałyśmy się w stronę wydobywającego się hałasu. W progu stał blondyn.
-Ross! -krzyknęłam i od razu rzuciłam mu się na szyję mocno go przytulając.
-Nie rób mi tak więcej, proszę Ross - tłumaczyłam mu ,dalej się do niego tuląc
...cdn...
---------------------------------
Kolejny rozdział już za nami XD
Czekamy na wszystkie wasze komentarze.
Bardzo was kochamy <3
Super. Czekam na na nexta.
OdpowiedzUsuńDziękujemy za komentarz
UsuńSuper!
OdpowiedzUsuńAkcja się rozkręca:D
Dawajcie szybko next!
Dzięki °__°
UsuńUuu. Będzie ciekawie :D Szkoda, że next dopiero w piątek :( A możesz napisać zapowiedz 12 rozdziału?
OdpowiedzUsuńDziękujemy za komentarz. A co do zapowiedzi to jest gotowa XD
UsuńCudne
OdpowiedzUsuńKiedy next pisz go szybko
Co 3 dni dodajemy nowy rozdział :)
UsuńHahaha wiedziałam, że on nie dotrze na ten biwak XD
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny ;)
Potem będzie jeszcze ciekawiej XD
Usuń